piątek, 30 maja 2014

One Shot

Z perspektywy Sileny.
Po powrocie z podziemi prawie każdy  obozowicz traktował mnie jak zdrajce . Już Luka lepiej traktowali ,a przecież to przyczynił się prawie do powstania Kronosa ,a ja musiałam przekazywać mu informacje by było mniej poległych . Tylko Percy , Annabeth traktowali mnie normalnie , a Charlie mnie unikał wręcz nie chciał znać . Postanowiłam uciec uwolnić się od przeszłości i żyć przyszłością. Poznałam siedmioletniego Tommy 'ego herosa ,syna Hermesa . Rodzice go porzucili ,bo był inny , wyjątkowy na swój sposób .Satyrowie i fauny go szukali ,ale nie mogli go zlokalizować ,ponieważ non stop Tommy 'ego atakowały potwory . Ciesze się ,że go odnalazłam ,ponieważ nie zrobi nic głupiego , bo mam dla kogo żyć . Chociaż teraz bogowie się na mnie mszczą za to uciekłam ,po przez Tommy'ego ,który niczemu nie zawinił . Ma wysoką temperaturę i drgawki ,ale zrobię wszystko by wyzdrowiał .Jeszcze  na głowie mam potwory ,ale dzięki pomocy mojego taty wynajmuje małe mieszkanie w Nowym Yorku w miejscu gdzie nikt się mnie nie spodziewa ,ponieważ znajduje się blisko obozu .
-Silena  opowiesz mi jakąś historie na dobranoc ?-spytał Tommy .
-Ależ oczywiście .To jaki rodzaj historii chcesz żebym ci opowiedziała.?-spytałam.
-Zabawną -powiedział .
-Dobrze -powiedziałam- Pewnego dnia w obozie przed bitwą o sztandar braciom Hood się nudziło. Postanowili , więc zrobić kawał wszystkim obozowiczom i utrzeć nosa Dionizosowi. Napełnili duża ilość balonów farbą  różnych kolorów .Po ukrywali je między krzakami i gdy Chejron zwołał naradę wraz z bogiem wina rzucili kilka balonów w dzieci Aresa ,które uznały ,że to dzieci Apollo . Chejron próbował ich uspokoić ,a bliźniacy podawali im tylko baloniki w ten sposób rozpętała się prawdziwa bitwa . Opiekunowie nie mogli uspokoić obozowiczów i w końcu musiał pan Gronowładny się w trącić i po raz pierwszy w historii istnienia obozu padał deszcz z piorunami do datku .każdy był mokry i brudny ,ale nikomu to nie przeszkadzało.
Nie dokończyłam tej historii ,bo Tommy usnął . Wykorzystując okazje ,że śpi wyszłam z mieszkanie po ambrozje i nektar dla niego .Mogłam je uzyskać w barze dla herosów ,ponieważ tylko obóz wiedział ,że uciekłam i nikt więcej . gdy wracałam zauważyłam ,że drzwi są  otwarte ,a zamek wyłamany .Weszłam po cichu do mieszkania .Położyłam w kuchni  abrazje i nektar wyciągając nóż .
Zajrzałam do wszystkich pokoi prócz Tommy 'ego . Nie tylko nie w jego pokoju ,tylko nie on. Wszyscy tylko nie on . Otworzyłam powoli drzwi . Był nie przytomny trzymało go  jedna z skrzydlatych sióstr Gorgona .
-Ona cię znajdzie ,znajdzie wszystkie dzieci Afrodyty.-powiedziała jedna z nich i odleciały.
Wybiegłam od razu za nimi ,ale już ich nie zobaczyłam .Teraz podstawowe pytanie kto jest wrogiem Afrodyty. NIKT .Jest ładna i słodka chyba ,że Meduza ,ponieważ ona była kiedyś piękna ,ale Atena zmieniła ją w szkaradę , więc chyba wolała by się mścić na dzieciach Ateny niż Afrodyty i jeszcze gorgony to jej siostry  . Chociaż warto  to sprawdzić . Zbliżał się ranek  ,więc na ulicach był tłum. ja musiałam biec ,bo w tej sytuacji każda minuta się liczyła i jak nazłości musiałam na kogoś w paść. Na moje nieszczęście był to Charlie .
-Uważaj jak biegasz.-powiedział odwracając się .
-A tak dobra .-powiedziałam szybko.
-Silena poczekaj porozmawiajmy .-powiedział .
-Nie mogę naprawdę mi się śpieszy .-powiedziałam .
- A gdzie ?-spytał .
-Nie twój interes.-powiedziałam ,ale on wciąż stał .
Co ja robię przecież przyda mi się pomoc i w końcu chce przecież mieć go za przyjaciela ,a nie wrogo. Powiem mu on sobie pójdzie bo pomyśli ,że chodzi o jakiegoś chłopaka i sobie pójdzie .
-Muszę ratować  Tommy 'ego -powiedziałam .
-Aha to życzę powodzenia .-powiedział .
I sobie poszedł. Szybko sprawdziłam jeszcze na telefonie gdzie znajduje się ogród cioteczki Em i wsiadłam do pierwszego lepszego autobusu , który jedzie w tamtą stronę .
 Podróż wydawała wlecz się w nieskończoność, a tak naprawdę trwała 30-40 minut z dojściem . Wyciągnęłam swój miecz .  Tak wiem rzadki widok córka Afrodyty miecz tarcza . Powoli  weszłam do tego ogrodu . Wszędzie były rzeźby  jedne uśmiechnięte drugie z przerażonymi minami . Tylko gdzie jest Tommy i czy już go zmieniła w posąg? Stałam już przy  fontannie gdy rzuciła się na mnie jedna z trzech gorgon . Przewróciła mnie na plecy tak ,że upuściłam mój miecz i usiadła na mnie, żeby odwinąć płachtę z zasłoniętymi oczami . W tedy ktoś ją zaatakował od tyłu i przebił mieczem brzuch . To był nie kto inny jak Charlie.
-Co ty tu robisz?-spytałam wstając .
-Wpadłem do ciebie, ponieważ czułem , że pakujesz się w niezłe bagno.-powiedział .
-Dzięki za pomoc już sobie dom radę.-powiedziałam podnosząc miecz .
- Ja chce ci tylko pomóc.- powiedział -I chce ... chce żebyś wróciła do obozu była bezpieczna .
-O jakie to słodkie -powiedziała druga siostra Meduzy -Przykro mi ,że muszę wam przeszkodzić ,ale jeśli chcesz odzyskać chłopca przynieś nam kwiat Afrodyty .
-Dobrze ,ale pokaż mi Tommy 'ego . Musze wiedzieć ,ze jeszcze nie został zamieniony w kamień.-powiedziałam .
-Dobrze pójdę po niego. -powiedziała ,ale tego nie zrobiła ,ponieważ Charlie ją z niszczył tym razem  jedną strzałą w głowę .
-Normalny  jesteś one mają Tommy 'ego.-powiedziałam .
-Tak dla tego ją zabiłem ,bo kwiat  Afrodyty  ma niewyobrażalną moc.-powiedział .
-Tak tylko to była jedyna moja nadzieja ,żeby go odzyskać bez pomocy innych ,a później i tak bym je oszukała.-powiedziałam płacząc . Charlie był chyba w szoku ,że potrawie za kimś tak płakać (Chyba nie widział mnie po jego śmierci ). Bardziej niż za sukienką ,bo podszedł do mnie i mnie przytulił .
-Już wszystko dobrze odzyskamy go .-powiedział
 W jego ramionach czułam się tak pewnie . Mogłabym tam zostać na zawsze ,ale nie mogę ,bo wszyscy uważają mnie za zdrajcę . Był moją opoką .
-Dobra choć poszukamy go -powiedział-Ja pójdę prawą stroną ty lewą .
Szłam tą lewą strona ,aż zauważyłam światło . Przyśpieszyłam trochę . Do drzewa był przywiązany mój Tommy . Przestałam racjonalnie myśleć w tym momencie zapomniałam o świętym kodeksie herosa teraz liczył się tylko on .Podbiegłam do niego szybko ,przecięłam węzły i go przytuliłam z całych sił . Był przytomny Gorgony go wyleczyły .
-Silena tak się bałem .-powiedział.
-Wiem ja też choć zabiorę cię do domu -powiedziałam .
-Silena za tobą.-powiedział ,ale ja zbyt szybko zareagowałam.
Meduza chwyciła mnie od tyłu za włosy  i przystawiła nóż do gardła . Tommy 'emu nic już nie mogło się stać w pobliżu nie było innego potwora prócz Meduzy ,a Charlie go szybko znajdzie ,ponieważ zaczął płakać .
-Po kilku minutach grożenia mi do towarzystwa dołączył Charlie.
-O i jest nasz Romeo.-powiedziała- Przynieś kwiat Afrodyty ,albo nigdy jej nie zobaczysz już żywą .
-Nie .NNNNNNNNNNNNIIIIIIIIIIIIEEEEEEEEEEEE- zaczął przeraźliwie płakać Tommy.
-Idź z Charlie 'em on się tobą zaopiekuje ,aż do obozu herosów .Później staniesz się jednym z najpotężniejszych herosów .-powiedziałam .
Tommy nie wiedząc co ma teraz chyba robić podbiegł do Charliego i się schował za nim.
-To co synu Hefajstosa przyniesiesz   kwiat ?-spytała drugi raz Meduza .
Nie- odpowiedział po czym straciłam przytomność z łzami w oczach miałam skrytą nadzieje ,że jednak wciąż coś dla niego znaczę .
Po woli wybudzałam się ze snu. Może znowu trafiłam do krainy śmierci .Mam nadzieję ,że Tommy jest bezpieczny i szczęśliwi . Powoli otworzyłam oczy ,nie było to podziemie lecz szpital w Obozie .
Od razu na moje łóżko wskoczył Tommy .
-Obudziłaś się już . Tu taj jest cudownie .-powiedział .
-Wiem .Jak wam się udało uciec z tego ogrodu .
-Gdy zemdlałaś od tyłu zaatakował Meduzę jakiś chłopak i dziewczyna-powiedział wtulając się we mnie.
Z perspektywy Annabeth 
Razem z Percy obserwowaliśmy na wzgórzu herosów szpital. Przez okno widzieliśmy bawiącą się Silene z tym chłopce był to smutny widok ,ponieważ tej zabawie Charlie ze wzrokiem ,który mówił, że bardzo tęskni za swoją dziewczyną .
-Masz już jakiś pomysł -powiedział mój chłopak .
- Skąd wiesz?-spytałam .
-Znam cię -powiedział -A więc?
-Proste ty bierzesz Charlie 'ego ja Silene i bierzemy ich do strumienia . Po czym chowamy się w krzakach z Tommy 'm i czekamy na rozwój wydarzeń .  Jak się pogodzą domy im jeszcze chłopca ,a jak nie zamkniesz ich w marskiej bance ,aż się nie pogodzą .-powiedziałam .
-Co się może nie udać?-powiedział -Wszystko ,ale to twój plan. 
-Zgadza się .-powiedziałam .
Z perspektywy Sileny
Pod wieczór przyszła po mnie Annabeth i zabrała nad strumień w lesie .
-Ale Annabeth gdzie ty mnie bierzesz?-spytałam .
-Zobaczysz.-powiedziała.
Im bliżej byłyśmy strumienia tym lepiej słyszałam czyjeś głosy.
-Gdzie ty mnie chłopie prowadzisz? -usłyszałam
W tej chwili doszli do nas Percy i Charlie .
-Stary co to ma być? -spytał Charlie ,ale Percy 'ego jak i Annabeth już nie było.
-Trzeba im przyznać umieją podejść ludzi.-powiedziałam .
-Wiem ,ale coś czuje ,że nas nie wypuszczą z tond do póki się nie pogodzimy.-powiedział .
-Mam takie same wrażenie .-powiedziałam- A więc?
-Chciałem cię przeprosić za to jak się zachowywałem . Nie powinienem tak się zachowywać .Nie miałaś innego wyboru. -powiedział .
-To nie twoja wina tylko moja.-powiedziałam nie patrząc mu w oczy .
-Co ty mówisz .Chciałaś mi powiedzieć prawdę .Wiem znam cie .-powiedział .
-Nie nie znasz mnie ,nic o mnie nie wiesz.-powiedziałam .
-Wiem wszystko twój ulubiony kolor zielony ,broń łuk , książka ,, Drżenie" nie lubisz jak ludziom dzieje się krzywda .-powiedział podchodząc do mnie bliżej .
-ja chce być sama -powiedziałam .
-Nie nienawidzisz samotności -powiedział-Dlatego właśnie uległaś Luke ' wi .
Podszedł do mnie i delikatnie pocałował w usta .Chciałam go odepchnąć ,ale  nie mogłam .  Zamiast tego odwzajemniłam pocałunek .
-Halo tu są dzieci .-powiedział Percy z boku ,który nagle pojawił się z Tommy 'm .
-Powinniśmy was za to zabić wiecie.-powiedział Charlie .
-Tak ,tak ,tak masz tu dzieciaka i dziewczynę ,a nas zabijesz później jak nas dogonisz i znajdziesz.- powiedział Percy .
Jeszcze tego wieczoru poszliśmy na spacer w końcu miałam rodzinę, o której zawsze morzyłam  i Tommy też . Spotkaliśmy Percy'ego i Annabeth całujących się odgryźliśmy się  im w ten sam sposób tylko z innym efektem wylądowaliśmy w wodzie .
Narrator
Każdy potrzebuje bliskości drugiej osoby .Każdy pragnie szczęścia i spokoju ,lecz nie każdy to dostaje . Pragniemy dożyć dnia ,w którym siądziemy ze znajomymi i powspominani szalone lata młodości ,lecz nie każdy tego się doczeka . Nawet Heros ma prawo do miłości i szczęścia  i nikt nie może mu tego zabronić  , zabrać . To miłość daje Herosa nadzieje na lepszy dzień. Ona daje im siłę dalej walczyć ,bez niej jest nikim . To dla niej walczy .



Jeśli to czytasz proszę skomentuj !!!
  
  Dziś nie ma rozdziału tylko jest One Shot z okazji dnia dziecko . W tym szczególnym dniu chciałabym wam złożyć życzenia . Rozdział za tydzień ,ale ja wpadnę tu trochę wcześniej .
Pierwszy czerwca dzień radosny
kwitną kwiatki, słońce świeci...
W dniu tak pięknym i wspaniałym
życzę Wam sercem całym
moc uśmiechu i radości
szczęścia, zdrowia, pomyślności.




piątek, 23 maja 2014

Rozdział 10 ,,Trzy z trzech"



Z perspektywy Percy
-Witam was herosi wszyscy umiecie odłożyć swoje pragnienia ponad wszystko.-powiedziała-Potraficie poświęcić wszystko by ratować innych .Postanowiłam dać wam nagrodę.
Ciekawe jako Bogowie tylko czasami nagradzają Herosów  ,zazwyczaj ich polą na stosie, ale ostatnio to się zmieniło ciekawe jak tu jest .
-Amando ty chcesz poznać za wszelką cenę prawda?-spytała .
-Tak.-odpowiedziała.
-Dobrze dostaniesz ją ,ale ostrzegam cię poznając tą prawdę .Rozgrzebiesz na nowo historie .Twe złamane serce znów zacznie krwawić .-powiedziała podając Amandzie pudełko.
-Córka Ateny chciałaś odzyskać przyjaciela ,lecz uznałaś ,że to by było nie sprawiedliwe w  stosunku do innych poległych. Zgadzam się z tobą ,lecz nawet najbardziej zagubiona osoba  potrzebuje drugą szanse i Luke ją właśnie dostał.-powiedziała .
W tym momencie w naszej grupie znalazł się Luke .Trochę mu się zakręciło ,więc go złapałem .
-Dzięki Percy i miło cię widzieć-powiedział.
-Nie ma za co i ciebie też miło widzieć-odpowiedziałem .
-Perseuszu dla ciebie nie mam nagrody takiej jakiej ty byś chciał ,ponieważ w tych ścieżkach ukazały się wasze pragnienia .Ja mogę ci tylko życzyć szczęścia i nadziei ,że to co zostało przewidziane tobie nie ziści się .I będziesz szczęśliwy .-powiedziała.
-Dziękuje . A co dokładnie zostało mi przewidziane?-spytałem
-Coś na co nie zasługujesz-powiedziała –A teraz dam wam czas na przywitanie i zapoznanie .
Demonika odeszła zostawiając nas samych .Annabeth i Amanda były prze szczęśliwe ,bo dostały to co chciały ,a ja dostałem w pewien sposób ostrzeżenie, że coś  się wydarzy . Annabeth jakby czytała mi w myślach podeszła do mnie .
-Nie myśl o tym .Posejdon nie pozwoli by była jakaś przepowiednia o tobie ,a ty byś o tym nie wiedział ,ale on nie pozwoli cię zabić.-powiedziała.
-Może masz racje .-powiedziałem dołączając do dyskusji.
Po chwili przyszła do nas bogini śmierci .
-Gotowi na trzecie zadanie ?-spytała .
-Chyba tak .-powiedziała Annabeth .
-To zadanie będzie inne niż dotychczasowe ,ponieważ zmierzycie się z samym cierpieniem i śmiercią. Będzie was w tym zadaniu pilnował mój najlepszy sługo Lucyfer .-powiedziała.
-Dobra to przygotujcie swoja broń i  udajcie się do zbrojowni .Zobaczymy czy jesteś taki dobrymi bohaterami jak o was mówią .-powiedział sługo Demoniki przylatując do nas .
-To jest właśnie Lucyfer.-powiedziała Bogini.
Z perspektywy Amandy
Może nie dziwne ,ale boje się tego ostatniego zadania. Ma nas pilnować sam szatan to kto ,co na nas będzie czekać w tym zadaniu . Bogowie są zdolni do wszystkiego dlatego światło się podzieliło ,ale nigdy nie słyszałam o Bogach starej religii nie znam ich religii. Szykuje się nie wiem na co .Nie wiem czy uda mi się przeżyć. Za zbrojowni nie wzięliśmy nic ufaliśmy tylko naszej broni .Chciałam. Chcieliśmy szybo skończyć to ostatnie zadanie ,bo będzie o wiele cięższe niż do tych czas .
-Już jesteście .Zaczynajmy .-powiedziała bogini.-Waszym polem walki będzie moje koloseum gdzie walczą potępieni . Weszliśmy na arenę na środku pola walki stali dwa duchy. Jeden był ubrany w czarną zbroje .Miał tarcze i miecz. Drugi natomiast  miał czarny płaszcz ,który zakr6ł go całkowicie  miał kose w ręce .
-Herosi poznajcie waszych przeciwników Śmierć i cierpienie w ludzkiej postaci . Dziewczęta będą walczyć z cierpieniem .Ty zaś Perseuszu z śmiercią .Zaczynajmy -powiedziała bogini.
Z perspektywy Annabeth
Cóż mam walczyć razem z Amandą z cierpieniem w ludzkiej postaci . Już raz walczyłam z potworem podobnym do cierpienia tylko w tedy uratował mnie Percy ,bo tak to nie dałabym sobie rady . Przez kilka chwil nic nie robił czekał na nasz ruch ,ale my tylko tam stałyśmy nie wiedząc co robić ,więc nas zaatakował pierwszy ruch i już leżałyśmy na ziemi . Był silny z byt silny .Amanda próbowała go zaatakować łukiem ja natomiast moim sztylet w tym samym czasie .na nic się to zdała odepchnął każdy nasz ruch nie pozwalając się nawet zranić ,ale to nie wszystko gdy już chyba zaczęło mu się nudzić podszedł do Amandy i spojrzał jej prosto w oczy . Nagle dziewczyna zaczęła wić się po ziemi i krzyczeć. W tedy zrozumiałam, że to właśnie jest jego moc w prawdziwej postaci przypomina swoim ofiarom o ich cierpieniach i doprowadza do szaleństwa ,a na nawet do śmierci . W jednej chwili poznałam cała Amandę i zrozumiałam ,że żeby wygrać tą walkę  trzeba zapomnieć  o cierpieniu i żyć dalej nie dając się mu zniszczyć .Podeszłam do Amandy .
-Amanda posłuchaj mnie musisz odepchnąć  od siebie swoje wszystkie cierpienia osoby przez ,które cierpiałaś pokaż wszystkim ,że jesteś silna .-powiedziałam.
Cierpieniu to podnoszenie  na duchu się nie spodobała podszedł do mnie spojrzał w oczy ,ale ja na to nie zareagowałam ,więc użył swojej drugiej mocnej umiejętności . Utworzył wokół mnie czarną mgłę stworzoną z cierpienia .Słyszałam przeraźliwe krzyki dzieci ,dorosłych ,wiedziałam ich cierpienie. Zaczęłam również krzyczeć nie mogłam na to patrzeć ukazały się mi również moje cierpienia .   na szczęście Amanda już dochodziła do siebie . Chciała mu udowodnić ,że jest silna i,że się nie boi cierpienia ,że da sobie z tym rodę . Ona jej miecz zaczęła świecić jasna poświatą .Podeszła do cierpienia przebiła go mieczem.

Z perspektywy Percy  
W tym samym czasie gdy dziewczyny walczyły z cierpieniem ja musiałem walczyć ze śmiercią ,której nie da się pokonać.Jest jedynym duchem ,stworzeniem magicznym ,którego nie da się  zabić  obalić ,ale w ludzkiej postaci zazwyczaj określa się ludzi ,którzy kogoś zabili. W tym wypadku to było śmierć w ludzkiej postaci prawdziwa ,która przychodzi po osoby starsze ,schorowane . czasem nawet młode ,które na to nie zasłużyły. Nie poznały świata ,a jednak już odeszły. Oto pytanie dnia jak coś takiego pokonać ? Próbowałem drasnąć go mieczem ale on tylko spojrzał na rękę ,którą mu przeciąłem i po chwili po ranie nie było śladu . I to jest uczciwa walka .  Teraz on tą swoją kosom mnie atakował musiałem go blokować ,a on przewyższał umiejętnościami ,mocą i tym ,że jest nieśmiertelny . Przeciął mi swoim sztyletem nogę . Bolało jak nie wiem . Teraz miał na wyciągnięcie ręki . Już miał mi odciąć głowę kosom ,ale zrobiłem unik . Nie wiem co robić  w obozie nie uczono mnie takich rzeczy ,ale za to wujek od strony mamy mnie uczył i przygotowywał ,ale nie tylko on . Kiedyś powiedział mi ,że jak śmierć p]o kogoś ma przyjść trzeba na nią czekać i przywitać jak starego znajomego, ale jeśli masz nadzieje walcz  . Grzecznie posłuchałem teraz jego rady czekałem ,aż mnie zabije .Nic mi się nie stało .
Z perspektywy Amandy
 Wszyscy przeszliśmy trzy zadania teraz bezpiecznie możemy wrócić do domów ,ale przed tym krótka przemowa bogini .
-Daliście rade jesteście nową nadzieją tego świata.-powiedziała. -Teraz zabierzcie swoich przyjaciół i cieszcie się życiem póki możecie .
-Silena ,Charlie ?-spytała Annabeth.
Już znałam ich znajomych imiona .
-Nowe nadzieje raczej już poległe.-powiedział ktoś .
Demonika automatyczne przemieniła się w większa postać w zbroi i mieczem.
-Jestem Eladora córka Tyfona i Angerony .Zginiecie rąk z samego Chaosu jeśli się nie podacie.- powiedziała .nie dokończyła ,bo pani śmierci już się na nią rzuciła ,a jej trzej słudzy nas  ewakuowali.
-Wracajcie do domu już ,ale wiedzcie ,ż jeszcze kiedyś się zobaczymy.-powiedział Lucyfer- przejdzie przez portal teleportuje was do waszych domów.
Z perspektywy Posejdona
 -Sally do kond ty mnie prowadzić ?-spytałem 
-Zobaczysz .-powiedziała.-Nie mogę ci tego teraz wytłumaczyć ,bo i tak mi nie uwierzysz .
Zaprowadziła mnie do ciemnego lasu nie wiem po co ,ale jak ona się zjawia na Olimpie w środku nocy oznacza to ,że albo nie może spać ,albo coś złego się stało.
Stanęliśmy na dużej polanie gdzie stała zakapturzona postać .
Po czym zdjęła kaptur i ukazała mi się May Castellan z znakami bogów starej religii .Odczarowali ją i zrobili wyrocznie jedną z najlepszych .
-Tylko tobie mogłam zaufać.-powiedziała Sally .
                                                   

                                                     Syn niebieski zdradzony

                                                           ędnie osądzony !



Jest już rozdział dziesiąty .  Za tydzień kolejny .  Mam nadzieję ,że wam się rozdział spodoba . Dziękuje za  liczne wejścia  jesteście kochani .Jeśli to czytasz proszę skomentuj.
P.S. Jesteście kochani!


Obserwatorzy

Andro wyspa twórczości