sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 21 ,, Spełniające się sceniariusze"

Rozdział dedykuje 
Córce Zeusa 

Thalia
Znowu ten pacan tu się przypałętał . Percy nie zna go nie wie do czego jest zdolny ,ale chyba by tego nie mówił gdyby nie byłby pewny swego . 
-Myślisz ,że  uda wam się uciec z mojej twierdzy ,wiesz kto tu rządził twój wuj ,-powiedział-a to oznacza ,że z tond nie ma ucieczki .
Ta jasne .-powiedział mój przyjaciel -Dzióbuś  zrób z tego miejsca ruiny .
Chwila co jaki Dzióbuś co on upadł na głowę , no w sumie może i szok po stracie Ann . 
Nie ze świrował chwile  po tym jak wypowiedział to zdanie jakiś ogromny ogon jaszczura  rozwalił ścianę robiąc  duże okno .  
-Pięknie mój mały .-powiedział do smoka .-Pomóżcie Thalie i Trytonowi .
Gdy powoli jego chyba kuzynka pomagała mi wejść na smoka ,on ochraniał nasze tyły  . Ann dał temu dobrze zbudowanemu chłopakowi dopiero teraz dobrze się przyjrzałam naszym wybawcą . Jeden chłopak był dosłownie kopią Percy 'ego . Nie mogłam oderwać od niego wzroku co było dziwne ,bo jestem łowczynią Artemidy ,ale to nie jego uroda przyciągnęła moje zaciekawienie . Od niego biła nie wyobrażalna energia . Za nim się obejrzałem Percy siedział prze de mną .
-Hej kolego jak mówiłem zrób z tego miejsca ruiny , miałem na myśli dosłowne ruiny .-powiedział Percy do smoka,któremu nie trzeba było powtarzać tego trzeci raz . Nienawidzę Jacksona wie ,że ma  lęk wysokości.
Ale co tam niech lego smok lata między chmurami i nagle z zaskoczenia  nurkuje ku ziemi ,ziejąc przy tym ogniem . Już rozwalił pół zamku szybko mu to idzie ,a i tak trzeba pierw zatamować krwotok Ann i Clarisse ,która odzyskała już przytomność .
-Grzeczny ,smoczek -powiedział- teraz do obozy !
Nim się obejrzałam smok wylądował na jakiejś polanie blisko obozu . Przyjaciele Percy'ego rozpłynęli się w powietrzu tak szybko zniknęli . Tryton trzymał Ann ,a ja Clarisse .
Percy 
Wylądowaliśmy w obozie oczywiście Dzióbek okazał się dużo atrakcją ,a  zwłaszcza ,że przyleciał na nim nieśmiertelny syn Panna Mórz i czwórka Herosów i śmiertelniczka ,która już dawno powinna być w domu ,a jak to Christin musi robić po swojemu . Zanieśliśmy ją szubko do domku Apolla gdzie powinien być Bóg . Nie było go ,podobno był w stołówce . Tryton wziął o de mnie Annabeth i dał mi w zamian Clarisse . Pobiegł przodem odpowiadało mi to ,bo wiedziałem ,że on tam się szybciej dostanie ,a tu liczyła się każda minuta . Nawet nie zwracałem uwagi ,że jest z nami moja kuzynka. Po prostu wbiegliśmy do pomieszczenia jak petarda . Nie zwracając na nikogo i nic uwagi .
-Hej wujku !-krzyknęła moja kuzynka .
-Wole nie wiedzieć jak się tu dostałaś .-powiedział mój tata -Witaj .
-I co z nią?-spytałem.-kładąc Clarisse na stale Aresa  .
-Dosłownie przed chwilą jej serce przestało bić .-powiedział Apollo - Już nic nie mogłem zrobić . Przykro mi,
W jednej chwili mój cały świat legł w gruzach . Mojej kuzynce zrzedł uśmiech . Cholera miałem ją chronić , nawaliłem na całej linii. Powoli  z pomieszczenia wszyscy wyszli . Apollo zabrał Clarisse do Wielkiego Domu . Zostałem tylko ja tata , Thalie i Chistin oraz Atena ,której łzy leciały strumieniem .
Po jakimś czasie tata zabrał Ateny i Thalie w pomieszczeniu zostałem tylko ja i moja kuzynka . Znowu zawiodłem . Powoli podszedłem do stołu gdzie leżała moja ukochana . Nawet teraz była piękna nachyliłem się nad nią i złożyłem na jej ustach nasz ostatni pocałunek . Łzy napłynęły mi do oczu .
-I co tak ją zostawisz ?-spytała moja kuzynka gdy zbliżałem się do wyjścia .
-A co mam innego zrobić ?-spytałem z złością .
-Jak to nie wiesz ?-spytała-Nie pamiętasz lekcji ?
Pogrzebałem w mojej pamięci trochę ,i powolutku jak na glona przystało doszedłem do tego co chciała mi przekazać Christin .
-Zdurniałaś do reszty ?-spytałem .
-Co ci szkodzi i tak jest trupem.-powiedziała .
Miała racje mogę spróbować ponownie podszedłem do stołu z moją Ann . Christin uczyniła to samo spojrzałem wymownie na nią .
-No co? -powiedziała-Jak pakować się w coś to razem .
Nic nie powiedziałem tylko zacząłem sobie wszystko przypominać jak rytuał ma dokładnie wyglądać
-Cúna yende Athene eel seldo Poseidon anta mei- zaczeliśmy mówić i tak w kółka aż nasza esencja nie wsparła esencji życiowej Ann. Tak naprawdę nie miałem w ogóle nadziei ,ze to wypali ,ale w końcu i jej aura życiowa się pojawiła ,ale praktycznie od razu zniknęła . Nogi się pod nami ugięły i upadliśmy na podłogę .
-A nie mówiłem -powiedziałem z nutą smutku .-Idę z tond .
Gdy wyszedłem na dwór usiadłem pod drzewem i kilka łez popłynęło mi po policzku . Christin nie wychodziła i dobrze chciałem być . Chciałem i na tym się skończyło ,bo za raz wyleciała krzycząc .
-Ona żyje ,ona żyje!-powiedziała zerwałem się szybko z miejsca i wbiegłem do sali . Ann już nie leżał tylko  siedziała na stole . 
Annabeth 
Jak się obudziłam zauważyłam w pomieszczeniu tylko dziewczynę ,której nigdy nie widziałam . Od razu jak mnie zobaczyła wybiegła z krzykiem ,,Ona żyje "!. Kilka minut później i Percy pojawił się w pawilonie jadalnym . Przez chwile mi się przyglądał jakby nie wierzył . Po chwili jednak do mnie podszedł i mnie lekko pocałował jakby się bał ,że zaraz zniknę .
-Już nigdy więcej mnie tak nie straż.-powiedział-Christin mogłabyś iść po bogów  ?
Dziewczyna uszanowała jego prośbę i poszła po bogów ja w tym czasie wtuliłam się w Percy'ego ,lekko mnie objął .Po chwili do pawilonu wleciał Apollo ,a za nim Wielka Trójka i moja mama.Apollo przeprosił na chwilę Percy'ego i zaczął mnie dokładnie badać okazało się ,że moje rany się już zabliźniły .
-Nie wiem jak to się stało ,ale jej ran już nie ma .-powiedział powoli- A jedynymi osobami jakie w tym pomieszczeniu przebywały . Był Percy i jego koleżanka . Proszę o wyjaśnienie .
-To było tak ,że on ją pocałował po czym wyszedł-zaczęła tłumaczyć - I nagle ona się podniosła myślałam ,że zejdę na zawał . 
-Dobra uznajmy ,że ci wierzę .-powiedział Apollo- Teraz musi odpoczywać w Wielkim Domu . Bez Percy'ego .
Oh no czemu . Musiał to specjalnie dodać . Ledwie przeżyłam witałam się już z aniołami ,a oni nie pozwolą nam na godzinę rozmowy .
Trzy dni później
Przesiedziałam w Wielkim Domu całe trzy dni ,oczywiście miałam tam sama dochodzić do siebie,ale Percy często u mnie bywam praktycznie przy każdej możliwej chwili . Opowiadaliśmy sobie jak się czuliśmy podczas naszego rozstania i co nam się przydarzyło. Opowiedział mi również o tym piekielnym śnie . Wpadały do mnie również dziewczyny ,które jak się okazało kochają plotkować na temat  Percy 'ego . Właśnie teraz ma mnie zabrać z tego domu . Trochę z byt wcześnie wzięłam się za pakowanie moich rzeczy .
-Cieszę się ,że nic ci się nie stało .-powiedział Net nie musiałam się odwracać ,żeby wiedzieć ,że to on.
-Też się cieszę ,a co najważniejsze wszystko sobie z Percy'm. -wyjaśniłam odwracając się do niego.
-To znowu jesteście razem ?-spytał z udawaną radością .
-Tak ,ale nie rozumiem czemu tak na to reagujesz .-powiedziałam .
-Nie rozumiesz naprawdę.-powiedział-Musisz rozumieć jesteś córką Ateny do cholery.Zakochałem się w tobie . 
To nie możliwe przecież  on jest tylko moim przyjacielem i dobrze wiedział co do Percy'ego czuje ,a co do niego  . Miałam już się odezwać ,pocieszyć ,powiedzieć ,że między nami to tylko przyjaźń ,ale zamiast tego poczułam jego usta na moich. Były miękki ,całował mnie z takim żarem,ale to nie był Percy nigdy nim nie będzie . Musze go odepchnąć dla jego dobra.
Percy 
 Właśnie szedłem po Ann . A właśnie w końcu między nami zaczęła się układać tak jak było wcześniej . Z czego oboje jesteśmy zadowoleni .  Byłem przed Wielki Domem gdy mnie zamurowało Annabeth całowała się z Netem i to nie są halucynacje. Stałem tam jak ten pajac i się przyglądałem tej sytuacji z rozdziawioną,aż nie usłyszałem czyiś kroków .
-Percy on nas zdradził !-krzyczał Will-On chce jej poderżnąć gardło .
Co mnie to teraz interesowało . Cały świat mi się zawalił.
-I co znowu mam was ratować.-powiedziałem- Pierw uznaliście mnie za zdrajcę . Bawicie się moimi uczuciami ,a ja mam was ratować. Kpiny  .
Nic nie odpowiedziała tylko wleciał do Wielkiego Domu ,a ja się ewakuowałem ,by na nich nie patrzeć .
*********************************************************************************
Wielkimi krokami wchodzi rozdział 21.Kolejny rozdział dodam 14 SIERPNIA . Tak mnie też z tego powodu przykro ,ale muszę pouzupełniać strony z Bohaterami na wszystkich blogach . Zadowoleni z rozdziału ?Dziękuje za 5000 wyświetleń!

czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 20 ,, Serce ,które przestało bić"

 Percy
Dobra przyznam szczerze nie wierzyłem ,że Tryton ze mną pójdzie myślałem ,że blefuje ,a tu takie coś . Właśnie prowadziłem go przez nasz las by wyjść na polane już po za terenem obozu .
-To jak tam zamierzasz się dostać i w ogóle wiesz gdzie one są ?-spytał Tryton .
-Dałem Thalie GPS ,który uaktywniła dzień temu .-powiedziałem podając mu telefon .-Dużo rzeczy o mnie nie wiesz .
Stanął na chwile jak wyryty . Patrzał na telefon i chyba nie dowierzał . Ubrany jak nastolatek i nie wymądrzając się w czasie tej drogi myślę ,ze można by było go polubić gdyby był cały  czas taki jak teraz . Jeden cud dzisiaj się zdarzył nie liczę na więcej .
-Dobra ,a jak tam zamierzasz się dostać ?-spytał -Chyba nie po przez Ocean.
-Poczekaj to zobaczysz .-powiedziałem mój ,a chwile później wylądował przy mnie Dzióbek .Patrzył na niego jak na kosmitę .
-Musimy na nim lecieć?-spytał z przerażeniem -Nie możemy przez ocean ?
-Tak ,ale jak chcesz ,mażesz się wycofać .-powiedziałem z nadzieją .
-W życiu lecę .-odpowiedział co on ostatnio tak się do mnie przyczepił .
-Dobra to poznaj Toma i Christine i Jacoba .
Miałem nadzieję ,że z dziewczynami wszystko w porządku ,ale im bliżej się zbliżaliśmy do zamku tym niepokój coraz bardziej we mnie narastał . Miałem złe przeczucie . Przynajmniej tyle ,że Tryton oni razu nie zwymiotował tylko się modlił żeby przeżyć 
                                                                     Thalia
Zabrali mi wszystko na czym mi zależało to i oni teraz będę cierpieć nie podaruje im . Zaczęłam się wić, krzyczeć ,kopać .
-Możesz to robić do bólu i tak cię tu nikt nie usłyszy .-powiedział Lord.
-Zapłacisz mi za to !!!-krzyczałam
-Ta jasne już się boje . Jestem potęgom zapamiętaj to .-powiedział .
To jest już przegrana walka Annabeth  powoli się wykrwawiała , Clarisse nie kontaktowała. Nic nie jest jak powinno . Zginiemy tu wszystkie i o nas zapomną .
-Jack zabaw się trochę.-powiedział i wyszedł .
Ten typek ,który został z nami tylko szelmowsko się uśmiechnął .
-Do ciebie nic nie mam wole buntowniczki .-powiedział -Ty jesteś słaba .
Coraz bardziej zbliżał się do Clarisse nie chciałam na to patrzeć ,ale musiałam  ,bo byłam związana. Czułam obrzydzenie do tego typka ,byłam wściekła w pewnym momencie piorun wdarł się do komnaty i go poraził . Mam nadzieję ,że bardzo go to bolało .Percy się zjawi na pewno . Uratuje nas.Musi !
Percy 
Praktycznie wylądowaliśmy nad zamkiem . Musieliśmy zeskoczyć ze smoka . Tryton trochę się bał ,ale skoczył . Wylądowaliśmy na murze .
-Dobra teraz po cichu .-powiedziałem .-Strażnicy  . Christin znikaj .
Po chwili mojej kuzynki już przy nas nie było .  Ona jest jak cień ,ale co się dziwić jej tata jest wojskowym i jest szkolona od najmłodszych lat ,jeszcze przeszła ten sam trening co ja . Przed nami byli jeszcze dwaj wartownicy ,ale powolutku do nich podeszliśmy od tyłu i podaliśmy chlorofil. Po czym wtargnęliśmy  do zamku . W korytarzu przez ,który teraz szliśmy ,skradaliśmy się walały się trupy . Nikogo nie było i nie zrobiła  tego Christin ,bo wyglądały jakby już od dawno tu leżały . 
-Percy czekaj .-powiedział Tom i pokazał na drzwi po lewej stronie . 
Nie uda nam się przejść jeśli ktoś tam jest . Jacob wyczuł ich zapach to jesteś w ślepym zaułku .
-Dobra raz kozi śmierć .-powiedział Tryton . Stary hello jesteś nieśmiertelny . Przeszedł spokojnie nikt go nie zauważył . Później Jacob modliłem się ,żeby fata nam sprzyjała . Niestety gdy Tom przechodził .
-Hej ty stój .-usłyszałem . Bez wahanie obaj rzuciliśmy się na tego kto to powiedział  naiwnie myśląc ,że jest sam . Trzeba było pozbyć się ich wszystkich . Teraz cztery ciała leżały bezwładnie na podłodze . Dopiero teraz zrozumiałem co oni robili . Wrzucali ciała innych do rzeki . 
-Spójrzcie nadajnik ?-odezwał się Tryton do tond milczący . 
- To nie jest nadajnik .-powiedział  Jacob oglądając czarne pudełko-To alarm .
-Cholera biegiem na górę -powiedziałem.
Biegliśmy nie zważając już na nic . na razie nie widzieliśmy żadnego strażnika . Dopiero gdy wybiegliśmy z lewego skrzydła zauważyliśmy,że idzie w naszą stronę oddział zbrojny . W tedy Tryton bez żadnej zapowiedzi wytworzył ogromną fale ,która ich zmyła .
-To gdzie one są ?-spytał niewinnie.
-W prawym skrzydle w wieży .powiedziałem 
Co dziwne w prawym skrzydle nie było żywej duszy . Normalnie nikogo dopiero gdy wspinaliśmy się po schodach zauważyliśmy ciała strażników  . Christin tu była . Wpadliśmy do komnaty jak burza pierwsze to co zobaczyłem i na czym się skupiłem to była Ann nie przytomna w kałuży krwi .
-Musi w ciągu 2-5 minut trafić do jakiegoś medyka inaczej nie przeżyje .-powiedziała Christin wyniosłym głosem . 
Dopiero teraz zobaczyłem Jack . Ciekawe kto go tak urządził . Spojrzałem wymownie na moją kuzynkę ta tylko spojrzała na Thalie . Delikatnie podniosłem Annabeth z ziemi Christi swoją kurtką próbowała tamować krew ,ale szybko przemokła . Wciąż uciskała jej ranę . Tom wziął Clarisse bladą jak śmierć ,ale w lepszym stanie niż Annabeth . Już mieliśmy wychodzić gdy do sali wszedł Lord .
-A gdzie się towarzystwo wybiera .?-spytał .
-Tam skąd cię wygnano .-odpowiedziała mu moja kuzynka .
-Tak szybko idziecie ?-spytał -Tak łatwo tego miejsca nie opuścicie .Jesteście otoczeni .
-Nie wydaje mi się.-powiedziałem .
**********************************************************************************
I o to rozdział 20 wiecie ,że to połowa tej serii. Jeszcze równe 20 i koniec tej historii . Chyba ,że będziecie chcieli drugą serie ten wybór pozostawię wam . Jeszcze w tym tygodniu rozdział 21. Dodam go w sobotę i chyba sobie na tym blogu zrobię urlop na dwa tygodnie uporządkuje wszystko ,żeby być przygotowana do szkoły :D


poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdzial 19 ,, Zbyt wysoka cena"

                                                                     Annabeth
Kim ten chłopak jest do cholery  i czemu Clarisse zna jego imię. Naprawdę ta przepowiednia jak i misja jest dziwna.
-Dobra moje panie odłóżcie broń ,a nic wam się niestanie.Na razie.-powiedział pewnym siebie głosem.
Miał przewagę liczebną nie damy sobie z nim rady . Musiałyśmy się poddać nasza broń z brzękiem upadła na ziemie . Za raz po tym podbiegło do nas trzech zamaskowanych mężczyzn i zabrało je oraz zawiązali ręce. A nasz płomień zniknął  . Zapowiadała się katastrofa . Szliśmy przez ten las chyba dzień ,aż w oddali zobaczyłam zamek . Właśnie tam zmierzaliśmy  . Przeprowadzono nas prze dziedziniec zamku . Szliśmy teraz korytarzem gdy zobaczyłam skutego starszego pana . Widocznie chciał nam coś powiedzieć ,ale się bał .
-Uciekajcie !!! Stąd oni nie mają litości zabiją  wszystko i wszystkich !-w końcu się przełamał i nam to wykrzyknął ,ale podszedł do niego jeden ze strażników i wbił mu sztylet w płuca . Starzec cicho jęknął i osunął się na podłogę kontem oka spojrzałam jak jego klatka piersiowa unosiła się i opadała ,ale tylko na to starczyło mu siły .Wprowadzono nas do komnaty tronowej . Tyłem do nas stała jakoś postać . Ciężko dowiedzieć  czy to kobieta czy mężczyzna jeszcze to światło .
-Bądźcie grzeczne  ,a nic na razie wam się niestanie .-powiedział ten cały Jack i  ruchem reki kazał nam usiądź na podłodze .  Posłusznie wykonałyśmy jego rozkaz . Czekaliśmy na dalszy przebiegł wydarzeń .
-Witam młode damy w moim królestwie .-powiedziała postać stojąca tyłem teraz już wiedziałam ,że to mężczyzną -Jestem Lord Darknoss .
Nic nie odpowiedziałyśmy , nie wiedziałam kto to jest , nigdy o nim nie słyszałam,ale coś mi mówi ,że to nie jest miły typek .
-Panie takie małomówne.-powiedział -Ja was znam i wasza historie ,ale czy wy znacie moją ?
Wciąż nic nie mówiłyśmy tylko spojrzałyśmy po sobie .
-Otóż ja zabiłem Feniksa Czerń przynajmniej tak myślałem . Obaliłem Pogromców ,zniszczyłem więź między bogami .-ciągnął -Zawładnąłem ta częścią Enmoru doliną ,która była znana z dobroci ,pokoju ,a teraz jest jednym z plugawych dolin . Wiecie kto nimi rządził Trójka najszlachetniejszych osób. Oczywiście są jeszcze buntu ,ale już niedługo Chaos powstanie  i wszystko się zmieni .
-Jesteś psychiczny .-powiedziała Clarisse .
I od razu tego pożałowała podszedł do niej jeden strażnik i ją uderzył w twarz z całej siły ,a później wbił jej miecz w brzuch .
                                                                     Percy
Od wczoraj mam złe przeczucie ,że coś się stało . Wyczuwam dziwną energie ,ale wiem ,że nie wysiedzę w obozie . Muszę iść tylko po Toma , Christyne i Jacoba żeby wyruszyć tropem dziewczyn.
Właśnie wychodziłem z domku byłem już gotowy do podróży gdy ktoś mnie pociągnął za rękę w bok .
-Gdzie ty się wybierasz ?-spytał Tryton .
-A jak myślisz teraz mnie przepuść i idż naskarżyć tacie .-powiedziałem ostro .
-Wcale nie chce naskarżyć tacie chce iść z tobą .-powiedział -Chce ci pomóc.
No nie tego jeszcze nie było mój zawistny brat chce mi pomóc . Normalnie cud . Jest nadzieja dla bogów .
-Dobra niech ci będzie teraz choć .
                                                                 Thalia
Ten sukinsyn dźgnął Clarisse  bez powodu . Bydle ,dlatego zostałam łowczynią by nie cierpieć  przez mężczyzn .
-Widzicie tak kończą nieposłuszne osoby .-powiedział Jack .
Ale kretyn skąd on się urwał z księżyca , nie nie obrażajmy istnień żyjących na księżycu i w kosmosie . On urwał się chyba z kibla i ten jeszcze jego uśmieszek . Grrr
-Są dwie osoby ,które zagrażają mojej władzy.-powiedział po chwili milczenia Lord .
-Skąd wiesz, przecież jesteś niepokonany .-odważyłam się powiedzieć .
Ta sama osoba co uderzyła Clarisse zbliżyła się i do mnie .
-Stój !-krzyknął- O tuż istnieje przepowiednia ,która o tym mówi .Jedna z was już ją zna .
Jaka przepowiednia ,kurde co on chce nam wmówić . W tedy zauważyłam ,że on lekko drgnęła do tej pory  była najspokojniejsza .

Feniks i dziecię Ateny zjednoczą wszystkie rody 
                            Wszystkie potępione im pokłonią  im się narody
                                               Historia koło zatoczy
                                             Heros przegrany zawalczy  ‘’
 -Widzisz nie mogę pozwolić by jedna dziewczyna zniszczyła moje imperium . Zakłóciła  nową erę.-powiedział wyjmując miecz z pochwy. 
-Osobiście nic do niej nie mam.-powiedział zbliżając się do Ann.
Ten sukinsyn chce zabić Ann on nie może . Jest dla mnie jak siostra .
Zatopił swój miecz w ciele moje przyjaciółki ,złość wzięła na de mną górę . Najpierw Luke teraz ona . Clarrisse się wyliże ,ale ona nie jestem pewno .
-NNNNNIIIIIIEEEEEE- wydałam z siebie z duszony okrzyk.
 **********************************************************************************
Tak to przepowiednia pojawiła się w ósmy rozdziale czas by się dopełniła jak i spełnił się przedostatni wers ,, Jedna z nich nie wróci żywa " Biedny Percy nie zdążył ,ale przynajmniej wie ,że ją kocha . Kolejny jeszcze w tym tygodniu . I na koniec zwiastun zapowiadający drugą część tej serii .
Założyłam Zwiastuniarnie, więc z chęcią po wykonuje zwiastuny .
http://zwiastuny-to-pasja.blogspot.com/ 

czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 18 ,, W ciemności "

                                                                 Annabeth
Specjalnie wcześnie rano odbyło się  palenie całunów . Nawet nie przypuszczałam ,że tylu poległo . Byli to najczęściej młodsi Herosi ,bez doświadczenia .Na twarzach Herosów malował się ból ,strach, rozgoryczenie. Bogowie byli podenerwowani ,nikt tak do końca nie wiedział co się dzieje . Tak bardzo bym chciała ,żeby teraz był przy mnie Percy potrzebuje jego ciepła . W tych czasach nic nie jest pewne ,ale ja jestem pewna ,że go kocham . Natomiast nie wiem jaki jest jego stosunek do mnie .Ostatniego czasu unikał mnie wręcz od siebie odpychał .  Teraz mam się udać w podróż za pieprzonym zielonym płomieniem i nie wiem czy zdołam z niej wrócić . Jedna z nas polegnie . To jest nie sprawiedliwe nie ważne ,która z nas zginie  strata i tak będzie ogromna jak przy każdej śmierci . Poszłam jako pierwsza pod sosnę Thalie by nie patrzeć na żałobę w obozie .Nawet po walce z Kronosem ,Gają obóz tak nie milczał ,nikt nie czuł tak wielkiego bólu ,bo  wiedział ,że się poświęcili dla dobra reszty . Tym razem było inaczej za śmierć naszych bliskich możemy obwiniać tylko siebie i nikogo innego .Zawiedliśmy nie umiemy do końca walczyć . Trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy . Jesteśmy słabi . Dziewczyny powinny już tu być . Chociaż chciałabym ,żeby ze mną szedł Percy cieszę się z ich towarzystwa . Mogłabym trafić na Drew ,albo jeszcze gorzej .
-To idziemy nie ?-spytała Clarisse stojąca za mną .
-Jeszcze nie czekamy na Thalie.- odpowiedziałam .
Jak na zawołanie w naszą stronę biegł Percy ,a za nim Thalia z napiętym łukiem i Egida .
-Dobra Thalia spokoju masz misje nie denerwuj się -powiedział stojąc już przy mnie .
-Jak mam się Jackson nie denerwować co?-spytała -Mówisz mi takie rzeczy dzień przed moja misją .
-Ale to nie wszystko.Powiedziałem ci tą przyjemniejszą część. -powiedział - Resztę jak wrócisz . Jeśli wrócisz .
-Wygrałeś ręce mi przy tobie opadają .-powiedziała moja przyjaciółka.
- To na razie.-powiedział -Powodzenia na misji .
-Jackson z nami się już pożegnałeś to może i z Annabeth !-powiedziała ostro Clarisse .
Na miejscu Percy'ego tez nie chciałabym się żegnać przy wszystkich . Nawet nie chce się z nim żegnać , chce z nim zostać .Wszystko wyjaśnić ,ale nie mogę .
-Dziewczyny możecie zostawić nas samych .-powiedziałam .
Uszanowały moją decyzję i się od nas trochę oddaliły . Percy spojrzał na mnie nie pewnie . Podeszłam do niego i zmusiłam żeby spojrzał mi w oczy . Był w nich sztorm . Wojna trwała w nim samym. Najwidoczniej  nie umiał sobie z czymś poradzić .
-Percy co się dzieje ?-spytałam .
-Nic tylko uważaj na siebie .-powiedział .
-Nie, nic tylko co się dzieje  ?!-po raz kolejny zadałam to pytanie i znów nie uzyskałam na nie odpowiedzi.
Percy wbił wzrok w horyzont ja też prze chwile staliśmy w ciszy .
-To się nie powinno tak skończyć .-powiedziałam w tedy Percy stanął na wprost mnie i ujął moje dłonie w swoje ręce.
-To tylko moja wina .-powiedział -Ale wiem że to nie koniec ,bo to my piszemy historie . Fata tylko ją wystawia na próbę .
Do oczy napłynęły mi łzy bez wahania rzuciłam mu się na szyje . Objął mnie w pasie .
-Hej nie płacz już proszę chyba ,że są to łzy szczęścia .-powiedział .
Przez chwile jeszcze byliśmy wtuleni w sobie ,lecz nie długo ,bo dziewczyny wróciły ,a kilka minut po nich przyszli Bogowie.Dokładnie Wielka Trójka Ares i Atena .
-Nie pozostaje nam  nic innego jak życzyć wam powiedzenia .-powiedział Zeus - I szczęśliwego powrotu.
-Jackson co ty tu robisz !-krzyknęła naglę moja mama.
-Przyszedłem  się pożegnać.-odpowiedział .
-Artemida odwiozła cię przecież do szkoły.-powiedział Ares - Jaki przykład dajesz młodszym?
-Nie ważne już .-powiedziała Atena .
 Wiedziałyśmy już ,że czas ruszać rzuciłyśmy się jeszcze cała trójką na Percy'ego i poszłyśmy . Przynajmniej wiem ,że mam po co tu wracać . Szłyśmy tak przez jakiś czas  za płomieniem ,aż doszłyśmy do urwiska. Musiałyśmy za nim skoczyć .
                                                                  Thalia
To było nienormalne  skoczyłyśmy za nim jak wariatki ,ale o dziwa nie rozbiłyśmy się o skały tylko przeniósł nas do ciemnego lasu . Nie naprawdę tam wszystko było na czarno . Nie chciałyśmy ryzykować wyciągnęłyśmy  broń . tak szczerze nie mogłam się w pełni skupić na tej misji wciąż myślałam ,a tym co powiedział mi Percy ,co pokazał.
 Retrospekcja                                                    
-Jackson gdzie ty mnie ciągniesz ?-pytam gniewnie niestety półgłosem żeby nie obudzić innych ,ponieważ jest  grubo po trzeciej.
-Zobaczysz .-odpowiada krótko .
Wyszliśmy poza obóz ,ale ,tylnym wyjściem " to znaczy od strony lasu na pobliską polane .
-To tak się wagaruje co?-spytałam .
-Tak ,ale to nie jest ważne .-powiedział 
-A co jest dla ciebie ważne ?-spytałam -Bo na pewno nie Annabeth.
-Nie masz o niczym pojęcia więc się nie odzywaj. Dobra!-powiedział ostro.
-Dobra ,dobra nie denerwuj się tak . To po co mnie tu ściągnąłeś ?-spytałam .
-Zobaczysz -powiedział Jackson śmiejąc się .
-Nie pogrywaj ze mną .-powiedziałam przystawiając mu miecz do gardła .
W tej chwili ktoś mnie z całej siły odepchnął w tył . Upadłam na trawę nie zabolało mnie to . Wstając spojrzałam kto to mnie przewrócił . Było ciemno ,ale od niego biła jasna poświata . To był elf .
-Thalio poznaj Legolasa . Legolasie to jest Thalia.-powiedział Jackson .
-Miło mi cię poznać -powiedział.
Nic nie odpowiedziałam  Jackson tylko westchnął .
-Posłuchaj myślisz ,że nie wiem ,że Bogowie uważają mnie za zdrajcę . Mogę ci tu i teraz przysięgnąć na Styks ,że to nie ja .-powiedział poważnie .
Szczerze zwaliło mnie z nóg . Dobrze ,że za mnął stał ten elf i mnie złapał . 
-Dobra i co z tym fantem mam zrobić ?-spytałam .
-To nie wszystko płomień ,który mam was prowadzić pochodzi ze starej religii ,a nie wytworzyli go elfowie ,a to oznacza ,że Lord Darknoss lub Jack .-powiedział .
-No dobra i co z tym mam zrobić ?-kolejny głupie pytanie .
-Nie rozumiesz to pułapka ,a jeśli tam  będzie Jack to będzie chciał się zemścić na mnie.-powiedział  . -Proszę ci chroń Ann .
Końcówkę powiedział łamiącym głosem . Nie mogę mu wierzyć  jeśli jest zdrajcą ,a może to podstęp ?
-Wciąż uważasz mnie za zdrajcę. -westchnął .
Serce biło mi  szybko  ,a oddech lekko spowolnił . Bałam się go , mojego przyjaciela . Rozum mi mówi ,że to on zdradził ,a serce podpowiada ,że to nie on. Zbyt wiele już poświecił ratując ten świat ,ale dowody są jednoznaczne.Powoli zaczęłam się wycofywać żaden z nich mnie  nie zatrzymał . Wychodziłam z lasu gdy prze de mną  stanął ten sam elf co na polanie .
-Naprawdę wierzysz w to ,że mógłby zdradzić  ?-spytał .
-Tak nie mam co do tego wątpliwości .-powiedziała odważnie .
-Nie wiesz o nim tyle co ja ,nikt nie wiem ,ale powiem ci tylko jedno kiedyś samo pożałujesz tego ,że uznałaś go za zdrajce ,bo to nie , a ostrzegł cię przed Jack 'iem dlatego ,że jest zdolny do wszystkiego.-powiedział po czym dodał - Z zimną krwią zabił swoją dziewczynę i przyjaciół . Percy'mu ledwie udało się go powstrzymać ,ale i on poniósł w tym starciu obrażenia . Nie wiesz  o nim nic , nie masz pojęcia kim jest . On udaje kogoś kim nie jest.
-Masz rację udaje naszego przyjaciela .-powiedziałam ,ale w głębi duszy czuje ,że on mówi prawdę . 
-Zbyt dużo razy widział jak jego przyjaciele giną . Zbyt wiele razy trzymał ich za rękę gdy umierali. 
Przypomniałam sobie wojnę z Gają i Kronosem pamiętam jego  zachowanie w tedy . Elf miał racje Percy nigdy nie pozwoli nas skrzywdzić wolał by uznano go za zdrajcę. Łza popłynęła mi po policzku .
-Kiedyś będzie za późno na słowa przepraszam .-powiedział .
 
  Koniec retrospekcji
Ja wierzyłam przez cały czas ,że on jest zdrajcą ,a tu się okazało ,że nie . W taki razie kto ja na pewno nie ,bo jestem dziewczyną  . Odpychał wszystkich od siebie żeby nas chronić .
Szłyśmy w ciszy ,a ja miałam dziwne uczycie ,że ktoś nas obserwuje . Dziewczyny też to wyczuły .
-Moje panie opuście broń nic wam to nie da  . Jesteście otoczone .-powiedział pokazując  się na gałęzi drzewa  jakiś chłopak miał na oko około 20 lat  za nim wyszła z krzaków reszta .
-Jack .-syknęła Clarisse.
                                                                      Percy
Chodziłem w tą i z powrotem przez  dwie godziny mam złe przeczycie , że coś się stało.
-Percy usiądź !-powiedział Posejdon .
-Nie mogę mam złe przeczucie .-powiedziałem ,ale usiadłem .
-Nic im nie będzie.-powiedział Tryton
-,, Jedna z nich nie wróci żywa"-przytoczyłem wers z przepowiedni .
***********************************************************************************
Miał się pojawić ktoś inny ,ale ostatecznie padło na Legolasa . ( Miało się pojawić zwierzątko nie Hulk ) Ta wreszcie Percy pogadał z Ann przyznaje nie planowałam tego ,ale jedyna osoba ,która wie ,że pisze bloga chciała mnie zabić jak przeczytała  poprzedni rozdział . Wolałam nie ryzykować . Kolejny  jak zwykle za tydzień . Będzie dużo krwi i przemocy  to mogę obiecać .
                                                                                     Radosna
To spojrzenie !

niedziela, 13 lipca 2014

Rozdział 17 ,, Misja "

Z perspektywy Posejdona
Znowu obóz zaatakowały potwory. Gdy obozowicze byli w trakcie walki  wszyscy poczuli najpierw taką fale uderzającą ,a później pojawił się Percy w zbroi z jakąś dziewczyną .
-Co myśmy mówili na temat waszych walk .-powiedział mężczyzną podlatujący na dół . Był dobrze zbudowany .
-Dwie godziny wam wbijaliśmy do głowy i nic.-powiedział rozglądając się - I które z was chciało znaleźć się w Obozie ?
-Ja i ja pamiętam tylko ona wzięła mi kluczyki ,a jak ja znalazłem to mnie zaatakowała .-powiedział Percy wskazując na dziewczynę .-Żmija wredna .
Dziewczyna  już się do niego skradała z mieczem ,ale Percy ją wyczuł i zablokował jakby nie widzieli ,że tu trwa bitwa .
-Proszę was ,bo dostaniecie taki szlaban,że się nie pozbieracie.-powiedziałam .
-Ale co  ja mam zrobić Thorze skoro ona mnie atakuje ?-spytał Percy .
-Pomoc obozowi !-odpowiedział .
-Czemu nikt nas nie zaprosił na imprezę?- spytała ze smutkiem dziewczyna .
-Nie gadaj tylko walcz jakbyś tłukła Persiak .-powiedział.
Koło tej scenki wciąż trwała bitwa . Obozowicze nie dawali sobie rady . Upadali ,a my nic na to nie mogliśmy zrobić tylko walczyć u ich boku i zmniejszyć liczbę  ofiar do minimum . Jedyną dobrą rzeczą w tej sytuacji był powrót Percy'ego z towarzyszami . I to z samym Bogiem burz Thorem i córką Gondoru .
Z perspektywy Percy 
No tak wylądowaliśmy w obozie ,w którym trwała bitwa . nie obejdzie się bez kazania . No ,ale cóż jedno jest pewne . Może gryzę się z Sophie ,ale gdy łączymy siły jesteśmy nie do pokonania . Niektórzy nawet jak nas widzą uciekają gdzie pieprz rośnie .
-No co tak stoisz teraz jak to Barbie .-powiedziałem do niej.
Thor czekał na nasz ruch . Sophie wyczuła co chce zrobić i razem rzuciliśmy się  na potworka ,a Thor za nami pomóc innym obozowiczom ,ale nawet z naszą pomocą było ciężko. Ciała obozowiczów ,ligi walały się wszędzie . Ich krew powoli zatruwała nasze jezioro ,ale czy to się teraz liczy ? NIE . Mam tylko nadzieje ,że Annabeth nic nie jest . Nie darował bym sobie gdyby jej się coś stało . Właśnie teraz uważając ,że ja nie kocham . Kolejne dwa  potwory  nam nie natarł . Nie musiałem się niczym przejmować  ,bo wiedziałem ,że Sophie jest za moim plecami ,a dokładnie poczułem .
-Musimy tą walkę zakończyć teraz inaczej obóz stanie w płomieniach .-powiedziała .
-Myślisz ,że nie wiem .-powiedziałem i w tym samym momencie się schyliliśmy się w tym samym czasie przez co Tytani natarli na siebie, nie na nas i zmienili się w pył .
-Z tego co widzę to masz już plan .-powiedziałem .
-Owszem musimy znaleźć Thora.- powiedziała z chytrym uśmiechem.
Pognaliśmy po polu wali . Kątem oka zauważyłem Clarisse radziła sobie świetnie . Moje poświęcone godziny nie poszły na marne . Dotarliśmy do niego walał sobie piorunami gdzie popadnie . Napotkałem minę Zeusa było bezcenna . Grymas wymieszany z zazdrością i  dumą .
-Feniks gaśnie !-krzyknęła moja kuzynka.
Obaj spojrzeliśmy nią jak na wariatkę ,ale no cóż pobiegliśmy nad strumień ,
Przywołała swojego Feniksa ja utworzyłem wielką fale , a Thor piorun . Wszystko to połączone w jedną całość tworzy dobry ładunek wybuchowy . Zaatakowaliśmy zalała pół wrogiej armii przez co zmienili się w pył ,a druga część po prostu się wycofała .  Wszyscy patrzeli na nas jak na chorych psychicznie . Głuchom ciszę przerwał Thor .
-Macie szlaban do odwołania zero impres ,wyścigów . Tylko godzinę na kompie.-powiedział stanowczo.
-Ale Thorze to ona zaczęła to czemu ja ma cierpieć ?-spytałem
-Bo jesteś jej kuzynem i zamiast iść z tym do kogoś . To ty wolałeś się bić-powiedział- I proszę ładnie mi tu dać PSP i tablet .
-Żarty prawda ?-spytaliśmy w tym samym czasie ,
-Nic z tych rzeczy.-powiedział .
-Thor uratowaliśmy ten denny obóz .-powiedziała Sophie -Jesteśmy bohaterami . Bez nas by se rady nie dali . To może zostaniemy przy PSP i tablecie ,a resztę nam darujesz .-Zrobiła  słodką mine ja się do łączyłeś .
-Zastanowię się .-powiedział .
-Perseuszu Jacksonie masz szlaban.-usłyszałem za sobą głos mojego taty .
Sophie to się tarzała ze śmiechu . Ledwie się powstrzymałem ,żeby jej nie skrzywdzić  .Nagle zawiał chłodny wiatr w ten jak ,że  słoneczny dzień i  zielona mgła wyróżniła Rachel moja przyjaciółka zaczęła mówić .
                                                           "  Trzy córki udadzą się na misję 
                                                          Wróg jakiego nie znają przedstawi swą wizję 
                                                           Jedna z nich nie wroci żywa 
                                                            Serce oceanu tajemnice swą skrywa"
Skończyła po czym ta samo zielona mgła otoczyła Ann, Clarisse i Thalie . Ciary mnie przeszły ,bo zaraz po tym na ich rękach pojawiło się znamię śmierci .
Sophie cicho zaklneła znamię . Również rozpoznała to znamię .
Z perspektywy Annabeth 
No nie misja i to teraz gdy ta dziunia jest tak blisko niego . Nie czemu to zawsze ja muszę być ,ale przynajmniej mam fajne towarzystwo . No może pół . Po wyrecytowaniu przepowiedni zapadła głucha cisza.
-To ona jest waszą nową wyrocznią ?-pokazując  wskazująć na Rachel.
-Tak i dziękujemy za pomoc .-powiedział Pan mórz.
-Nie ma za co . I tak bym tu dzisiaj przybył .-powiedział -Muszę przekazać coś Percy'emu . Sally wraca  za miesiąc bądź grzeczny i nie pakuj się w kłopoty nie spraw jej zawodu .
Pożegnał się i odleciał .
-Wyruszacie na misję jeszcze dzisiaj .-powiedziała Atena poprowadzi was ta zielana mgła .
-Ale chociaż daj nam pożegnać zmarłych .-powiedziała Thalie .
-No dobra tylko zaraz po tym ruszajcie-powiedziała.
Nawet nie chce wiedzieć ilu poległa., Same trupy walają się koło nas znajome tworze .
-Do domu ty wredna malpo ,bo cię załaduje do katapulty i wyszczele w kosmos.-powiedział Percy .
-Ta jasne już się boje ,a wiesz co ja mam twojego Alistar jest ze mną .-powiedziała .
Jego twarz nabrała grymasu . Na szczęście w porę wrócił ten Thor i ją zabrał .
-Jak mogliście mi to zrobić . Nienawidzę was!!!-Wykrzyknął mu w twarz i odszedł .
-Pa Persiu .-Krzyknęła dziewczyna.
Miałam dużą ochotę iść za nim i pocałować go by zabrał mnie ze sobą ,ale nie mogłam . Z radością wracałam do tych czasów kiedy byliśmy parą.
-To było dziwne . Jutro o świcie wyruszacie .
******************************************************************************** Rozdział siedemnasty .Wybrałam trzy  ukochane postacie żeńskie do tej przepowiedni . Wiem jestem okropna . W przyszłym tygodniu next. Nikt nie zgadła o kogo chodziło !
                                                                           Radosna

wtorek, 8 lipca 2014

Niby nic ,a jednak coś

Kpiny wycieli sceny jako takie związane z książką.
              
                                        Kolejna
i kolej i kolejna!
Coraz to lepsze wycięcia aż przykro patrzeć
Ale nie pisze tego posta żeby wam się pożalić czy co . Może jednak troszkę .
Lubisz Nica Di Angelo ? Riordan znowu trolluje .
Spoilers : Nico zginie w Krwi Olimpu . Przepraszam fangirls. LOL nie "
Sama nie wierze ,że z trollował nawet Nico . Jak tak dalej pójdzie to do Krwi Olimpu uśmierci wszystkich .
Kolejna rzecz raczej info .
Kolejna ekranizacja ,książki ,,Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy " może nie dojść do skutku lub może zostać nakręcona ,ale bez Logana Lermana odtwórcy głównej roli . Wynika to z tego wywiadu .
 http://www.mtv.com/news/1724757/percy-jackson-3-logan-lerman/
Nie wyobrażam sobie  tego filmu  bez Lermana . To jakby odtwórca roli Harry'ego Pottera wycofał się w szóstej części  .
Dobra trzecia sprawa znalazłam bloga Ricka
http://rickriordan.blogspot.com/2014/06/a-news-round-up-from-athena-house.html?m=1
Pisze na nim ,że kolejną  książką /serią wyda będzie opowiadała o mitologi Nordyjskiej ,która wyjdzie jesienią 2015r . Pisze również ,że te krótkie opowiadania z rodzeństwem Kene są wprowadzeniem do nowej serii , w ,której ma pojawić się również Leo chyba ,że jest to zmyłka i zrobi epicki koniec serii  łącząc dwie trzy serie . Nie okłamujmy się i tak będzie epicki ,a to już okładka ,Krwi Olimpu "z Austri Nowej Zelandii i Indiach .Zazdro też chce taką
Dobra teraz czwarta  sprawa . Zgłupiałam do reszty ,ale już trudno . Założyłam bloga o Silenie Beauregard -Córce Zemsty. Opowiada o Silenie Beauregard córce Afrodyty ,która powraca z Elizjum by znowu zdradzić przyjaciół . i zniszczyć ich oraz Olimp. Musi zabić nadzieje .Nie ma dla koga walczyć i dla tego staje się Córką Zemsty .Silena Beauregard- Córka Zemsty
Zapraszam 
Rozdział w weekend mam już połowę i już mogę powiedzieć ,że będzie ciekawie.
                                                                                                               Radosna

sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 16,,Szkoła "



Z perspektywy Clarisse
Od tej straszliwej nocy minęło kilka tygodni . Percy całymi popołudniami siedział w szpitalu, a  ja go kryła . Posejdon teraz go pilnuje żeby mu nie przyszło nic głupiego zrobić . Wcale mu się nie dziwie on zamierza odnaleźć tego kretyna . Nie powinien tego teraz robić . Chris jeszcze mnie nie przeprosił ,a ja jako córka Aresa nie przeproszę go za nic . Moja duma i honor na tym nie ucierpią . Percy i Ann w ogóle się do siebie nie odzywają . Zachowują się jak małe dzieci przecież każdy widzi jak na siebie patrzą . Nawet ślepy by zauważył .
-Dobra teraz kilka ogłoszeń.-powiedział Chejron przerywając nam śniadanie .-Po śniadaniu zostaną  tylko grupowi domków . Inspektorami porządku w tym tygodniu są Willow Sunny od Apolla i Luke Castellan od Hermesa .  
Kojarzę to  dziewczynę jest bardzo skryta w sobie i nie śmiała .
-I jeszcze wasi śmiertelni rodzice z bliskimi przyjadą w przyszłym tygodniu.-powiedział Chejron- Robi się coraz niebezpieczniej Bogowie postanowili ich również chronić. I Luke ,Silena i Charlie też zostajecie reszta do zajęć i bądźcie mili dla naszego gościa .  
   Po śniadaniu wszyscy się rozeszli zostaliśmy tylko my i bogowie i nasz koordynator . Na początku panowała  głucha cisza .Później zabrał głos Chejron .
- Jest nowe zagrożenie ,które zagraża całemu światu .-powiedział.               
Jakby o tym nie wiedziała ,ale nie to jest najgorsze w tym wszystkim ciekawe czy będą mieli odwagę nam o tym powiedzieć .
-To nie wszystko ciemność się zjednoczyła .-ciągnęła dalej Atena –Przez to się wzmocniła . Stwory się wymieszały.
-To znaczy ,że teraz nas nie tylko teraz będą atakować stwory z mitów ,ale mogą Orkowie ,Trole i wiele innych.-powiedział Luke .
-Tak to znaczy ,że musimy wykuć więcej takich mieczy na podstawie twojego .-powiedział Hefajstos .
-I przydał by się ktoś jeszcze kto umie z tymi stworzeniami walczyć .-powiedział Ares –Bo ja nie dam rady uczyć całego obozu .
W tedy wszystkie oczy zwróciły się w moją stronę jakby myśleli ,że ja umiem . Ja się dopiero uczę . Owszem wczoraj Percy zabrał mnie do Śródziemia ,żebym spróbowała . Wytrwałam tylko dwie minuty . Musiał mnie ratować .
-Co ?-spytałam .
-Nic. –powiedział Pan Zeus-Jest jeszcze jedna sprawa w obozie mamy zdrajcę .
Teraz to zapadła głucha cisza . Kątem oka zobaczyłam jak Charlie ściska mocniej rękę Sileny . Posejdon spuścił głowę widocznie na ten temat rozmawiał już z braćmi.
-Chyba nie sądzicie ,że to Percy ?-spytałam .
-A jak wytłumaczysz jego dziwne zniknięcia i  zachowanie?-spytała Atena tak jakby się z tego cieszyła .
- On nie mógłby by zdradzić zbyt dużo już stracił ratując Olimp.-powiedziałam .
-Ale to się już nie liczy złotko . Każdy może zmienić swoje nastawienie . Dobrym tego przykładem jest Luke .-powiedziała Hera .
Miała racje ,ale jak ja tej baby nie znoszę powinna gnić w piekle tam jej miejsce ,a razem z nią Atena i reszta co uważa ,że Percy zdradził ,ale może to jest jego tajemnica ?
NIE!!! Clarisse otrząśnij się skarciłam siebie sama . Tylko jak ja im to wybije z głowy przecież nie mogę kosztem innych ,a ni kłamać ,bo to wyczują . Myśl tępa pało !!!
-Tak jak myślałam .-powiedziała Atena.
-Pani Jackson jest chora .-powiedziałam .
Wszystkie  oczy znowu zwróciły się ku mnie. Przepraszam Percy miałam  nikomu nie mówić ,ale już trudno. W ogóle pani Jackson nie wie ,że Percy wie . Amfitryta już miała coś powiedzieć ,ale do Sali wbiegł Will.
-Atakują nas.
Z perspektywy Percy
Skończyłem już lekcje jak zwykle sprawdziłem czy wszystko mam . Nie mam ktoś mi zakosił kluczyki od motoru ,a jedyną osobą ,która miała na tyle odwagi to Szelma .
Moi przyjaciele załapali po mojej minię co się stało  . Jacob to chyba nie mógł wytrzymać tak go nosiło z nerwów .
Percy tylko nie rób nic głupiego .-usłyszałem za sobą gdy biegłem już  w stronę lasu .
tam tylko ta wredna małpa mogła na mnie czekać . jakby nie wiedziała ,że cudzych rzeczy się nie rusza. Rozumiem ma szlaban nie pierwszy nie ostatni . Rzuciłem moją torbę w krzaki i przybrałem zbroje za pomocą zaklęcia .Za sobą usłyszałem jeszcze głosy moich przyjaciół .Pewnie wezmą moja torbę .  Ja pobiegłem w głąb serca lasu .
-Szybki jesteś .-usłyszałem głos mojej kuzynki -Zobaczymy czy umiesz to wykorzystać .
Stała na drzewie . Zeskoczyła z niego wprost w moją stronę .W reku miała  miecz . Ja też od razu wyciągnąłem mój.Zaatakowała mnie przejechała mieczem po moim policzku . Z rany poleciała krew ,ale tym się nie przejmowałem . Z minuty na minute narastała we mnie coraz większa furia .
Podciąłem jej nogi była na to  gotowa uderzyła płazem w moją wolna rękę . Nie panowałem nad sobą  wyciągnąłem mój dwu tak i zatokowałem . Na początku blokowała praktycznie mój każdy ruch.Słychać było tylko brzęk uderzających o siebie mieczy  . Później zaczęła powoli wycofywać się do tyłu przyjechałem jej mieczem po ręce . Ledwie go trzymała . następnie schyliłem się i zrobiłem jej cięta ranę na nodze . Upadła na kolana . Nie miałem dalej serca się z nią bić .
-I kto znowu wygrał ?-spytałem podając jej rękę odtrąciła ją 
Za krzaków wyszedł Jacob niosąc moją torb.
-Hej ludzie nie pozbijali się.-powiedział -Odłóżcie ich rzeczy .ŻYJĄ OBYDWOJE.
Podał mi torbę sprawdziłem ,wygrzebałem z niej telefon i sprawdziłem czy ktoś do mnie nie dzwonił. Był tylko SMS od Annabeth otworzyłem go z ciekawością .
,, Atakują obóz przyjdź szybko"
-Dobra ludzie ja się zbieram .-powiedziałem .
Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa .-powiedziała Sophie 
-Ale ja tak. To koniec .-powiedziałam.
-Ja powiem kiedy  będzie koniec-powiedziała i oślepiło mnie jasne światło.
Wylądowałem na jakieś polanie wyczułem w pobliży jezioro . Mam nadzieję ,że ktoś przeczyta tego SMS.
-Feniksie przybądź do mnie .-usłyszałem Sophie .
Na niebie pojawił się jej ognisty przyjaciel . Co w tą dziewczynę dzisiaj wstąpiło? Zanurkował do niej .Stał teraz tuż za nią .
-O co ci chodzi ?-spytałem ,ale nie uzyskałem na moje pytanie odpowiedzi tylko się na mnie rzuciła zrobiłem unik ,ale ona nie czekała długo na moją reakcję . Wbiła mi miecz od tyłu w ramię . Jęknąłem z bólu . Moja kuzynka szła za ciosem nie dając mi się zebrać .  
-Burza błysków -usłyszałem szybko zrobiłem unik w bok .
Teraz to ja pobiegłem w jej stronę i wbiłem kolano w jej brzuch po czym pobiegłem w stronę gdzie wyczuwałem wodę . Była tuż za mną wiedziałem o tym ,bo niektóre drzewa się zapaliły co oznaczało ,że był z nią Feniks .
-Ognisty język.!-krzyknęła 
Zaklęcie uderzyła koło mojej głowy jakie ja mam dzisiaj szczęście . Wbiegłem do wody . Ona uczyniła to samo teraz jej Feniks latał nad jej głową po czym ona uniosła się ,a płomienie ptaka otoczyły ją . Zamiast oczów pojawił się płomień . Ja by się bronić wytworzyłem wielką falę ,której niebieskie płomyki otoczyły mnie . W tym samym czasie się zaatakowaliśmy . Moc uderzenia odbiła nas w przeciwne strony .Znowu przez chwile staliśmy patrząc co się stanie . Sophie wytworzyła z ognia bat i zaczęła nim mnie atakować .Ja miecze ,ale  i tak oboje kumulowaliśmy swoją moc by zaatakować i zniszczyć . Udało jej się chwycić na tego bata jeden mój miecz ,ale ja go pociąłem . Znowu zbliżaliśmy się do siebie ,żeby zaatakować z bliska ,ale pojawił się między nami piorun i pozbawił nas mocy oraz odrzucił do tyłu ,lecz znaleźliśmy się w obozie.
Między nami stanął potężny Bóg .
           Dobra rozdział szesnasty jest . Teraz zgaduj zgadula kto przerwał im walkę? . W mojej wyobraźni to lepiej wyglądało. Nie pisze kiedy kolejny ,bo może pojawi się wcześniej niż w weekend . 
Mam pomysł na kolejne rozdziały tylko ten pomysł wam się nie spodoba .  A i czeka was w przyszłym tygodniu niespodzianka .

Obserwatorzy

Andro wyspa twórczości