poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 24 ,, Broń"

Ten rozdział raczej też jest krótki ,ale wydaje mi się ,że fajny . Pod rozdziałem czeka na was porę ważnych informacji .
Artemis
Strażnicy ,którzy nas znaleźli poprowadzi nas chodami w dół do lochów ,ale pierw nas rozbroili i zakuli w kajdany  . Jak się na miejscu okazało to nie były żadne lochy tylko pod ziemne koloseum .Była tam już cała nasza paczka bez wyjątków . Strażnicy pchnęli nas w stronę naszych znajomych . Percy upadł ,bo miał poranioną nogę .
-Słyszałem ,że zabiliście Jacka .-powiedział Lord-Nie wiedziałem ,że jesteście do tego zdolni , Myliłem  się nie doceniłem was.
-Ty nikogo nie doceniasz. -powiedziała Penelopa ze wściekłością .
-Oj nie wierz jak się mylisz . Twój chłopak był wielkim wojownikiem ,ale jego śmierć była potrzeba.-powiedział.-Chce zbudować nowe imperium .
-Ta nie raz już to słyszeliśmy .-powiedział Jacob -Ale za nim nas zabijesz chce wiedzieć kogo doceniłeś .
Nasz oprawca nie odpowiedział szybko wyglądał jak by dobierał lepsze słowa i miałam rację .
-Doceniam Sally Jackson.-powiedział-Jej siostra wszystkich oszukała ,by chronić tylko Skorpiona ,który nie miał odwagi zaopiekować się własnym synem . Ona jest silna tylko jest zbyt nie śmiała zawsze chowa się w cieniu słabszych od niej nie ukazuje swoich możliwości .
Wszystkich nas zatkało i nas i jego strażników . Potężny wojownik na szacunek do najlepszej autorki książek . Tak bezbronnej i litościwej jak ona . Przez chwile pomyślałam, że on może być w niej zakochany ,ale to tylko przez krotką chwile ,ale coś mi mówiło ,że on jest powiązany jakoś z rodziną Percy'ego . Tak mała rodzina ,a tak wiele tajemnic skrywa .
-Ta ,ale za nim z wami skończę chce byście poznali pewną osobę .-powiedział -Wprowadźcie ją .
Dwóch strażników wyszła  i po chwili wróciło niosąc ,popychając ,rzucając kobietą. Upadła u stóp Lorda Darknossa .
-Za pewne o niej słyszeliście .-powiedział-Przedstawiam wam Panią Księżyca  . Wezwać mi tu tą starą wiedźmę . Będziecie świadkami jej egzekucji .
Po chwili do sali weszła dobrze zbudowana wojowniczka z kamienną twarzą .
-Tylko nie stara.-powiedziała-Mam zaledwie 35 lat .
-Dobrze zacznij już chce żeby te dzieciaki były świadkami początku nowej ery.-powiedział. -Przejdź do ceremonii  .
Kobieta tylko kiwnęła głową i nakazała sługą położyć ją na ołtarzu . Przykuli ją kajdanami ,a ona wciąż nic nie mówiła . Jakby już nie żyła.Spoglądała na nas współczująco.
-To jak powiesz nam jak  dostać się do wrót równowagi ?-spytała .
-Nigdy nie pozwolę zniszczyć tego co stworzyli Pogromcy -odpowiedziała spokojnie .
-Zła odpowiedź .-powiedziała odcinając jej dłoń -Pogromcy już dawno umarli . Wraz z nienawiścią  Sally'eny!
Pani księżycu zawyła z bólu ,ale w jej oczach już widniał gniew .
-Oni zawsze będą żyć !-krzyknęła -A  wiesz dlaczego ? Bo są dobrzy . Zapisali się już w kartach historii jako najwięksi wojownicy ,a teraz giń.
- W imię tego co dobre wzywa strażnicę nich położy kres tym torturą . Przyjmijcie moją duszę za ofiarę . Tajemnica niech przetrwa !-powiedziała ,a jej ciało otoczył biały dymi uniosło się ku księżycowi .
-Nie tak szybko !-krzyknął Lord -Uciszenie !
Zaklęcie trafiło ją  w serce ,a ciało spadła na ziemię ,a wszystkie rany jakie w życiu miała otworzyły się i na nowo zaczęła z nich sączyć krew .  Diadem i miecz uniosły się nad jej bezwładnym ciałem również ukazała się nam jej duch . Piękny ,który płakał ,ale chciał nam przekazać chyba ,że jej ostatnią wolą jest ochronić
nas.
-Dobra skoro nie udało się z nią .-powiedział-To czas na Penelopę ona tak bardzo chce dołączyć do swojego ukochanego .
-Ty potworze !-krzyknął Percy i  rzucił się na niego . Kurcze pozbył się już kajdan ja jeszcze nie .
Na początku Percy sobie jakoś rodził wbił mu miecz w nogę ,ale on wykorzystał to ,że jest z nim wiedźma i wojsko .
-Przenoszenie !-krzyknął-Widzisz ze mną się nie zaczyna ! Skończ z nim Eldoro !
-Emeno di meno-zaczęła czarownica ,a w okół niej pojawił się czerwona mgła
Śmierć na ciebie czeka .
Lecz pierw zniszczy cię udręka 
Nie zaznasz już szczęścia 
Zniszczą cię miłości objęcia 
O de mnie zależy twój los
Klątwy słów nie cofnę Już !

Mówiąc to w Percy unosił się co raz wyżej jego oczy otoczyła ciemna mgła , która powoli pochłonęła go całkiem . Mu za ten czas pozbyliśmy się kajdan oraz strażników .
-Widzę ,że was dobrze przeszkolono.-powiedział-Ale jest już za późno . Pogódźcie się z tym .
-Nie prawda !-krzyknęła Carmen .
I  w tedy stało się coś czego nie robiła  od dawno uwolniła stwory z Chaosu . Jako bogini miała do tego prawo . W szybkim tempie zmieniła zbroję na tę ,którą nosi w jej wymierza . Kruki ją otoczyły Ściany zaczęły pękać .
-Nie !!!-usłyszeliśmy tylko krzyk  ,bo biała poświata nas gdzieś przeniosła . Dopiero po chwili zauważyliśmy ,że jesteśmy w Gondorze .Strażnicy szybko pobiegli po wsparcie . Elrond od razu zabrał Percy 'ego
Narrator
W chwili kiedy Perseusz Jackson walczył w cierpieniach ,o życie a jego przyjaciele czekali na jakiekolwiek wieści ,załamani . Pani księżyca zginęła o to dopiero początek nadchodzącej wojny . Zbyt dużo już krwi przelano . May Castellan  w samotności nadchodzących mrocznych  czasów wypowiedziała kolejna przepowiednie ,która ziście się w najbliższym czasie
Gdy usłyszycie zew miecza wroga
Serca wasze otuli trwoga 
Jedna decyzja zadecyduje nad losem całego świata
Oczy otworzą cierpienia i śmierć brata .
Ogień ciemności zniszczy ocean
Czas otworzyć wrota . Wreszcie wszystką się dopełni . Historia zakończy się na dobre . Wszyscy poczują co to potęga Pogromców . 
Wszystko zaczęło się na trójce rodzeństwa ,ale tylko jedno z nich przetrwa . Nadchodzą niespokojne czasy!
**********************************************************************************
I jest rozdział 24 . Mam do was dwie sprawy pierwsza jak wiecie idzie szkoła ,a więc wolicie krótsze rozdziały ,ale co tydzień czy dłuższe ,ale o dwa tygodnie ? Biedny Percy teraz ma dwie klątwy ,o Carmen będziecie mogli w najbliższym czasie poczytać w zakładce Bohaterowie :D Czekam na wasz wyrok !
O i tak chciałabym was zaprosić na mojego nowego bloga  http://black-canary-arrow.blogspot.com/ Kolejny dopiero 5 września nawet jak powstanie wcześniej . Chce po prostu publikować rozdziały w weekend tak mi będzie prościej i nie będę was  zawodzić . Więc choćby  się paliło nie będzie wcześniej .
                                                                                                           Radosna
P.S Udanego już ostatniego niestety tygodnia wakacji !

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 23 ,,Ostrzeżenie "

Tak dziś są urodziny mojego brata . Percy'ego !!! Dobra teraz na  serio w trakcie pisanie tego rozdziału wstąpił we mnie Joker


Percy
Muszę jakoś pomóc Jack’owi  ,a zwłaszcza dowiedzieć się co  miał na myśli mówiąc ,że wszystkich okłamali ,bo raczej maja mama by mi tego nie zrobiła . Musimy tylko dotrzeć do Twierdzy tego całego Lorda ,w ogóle za kogo on się uważa za Boga . Zgarnąłem całą paczkę ,bo nigdy nie wiadomo ,kto tam może być .
-Robimy to co zwykle skradamy się.-powiedział Jacob- I wynosimy
-Chyba tak ,a masz jakiś inny pomysł?-spytałem.
Nic nie odpowiedział . Chcieliśmy się wszyscy dowiedzieć prawdy ,ale czy byliśmy gotowi  poznać ja za każdą cenne . Nie wiem . W miarę jak zbliżaliśmy się do nowej kwatery narastał we mnie niepokój .
Nie musiałem i mówić co mają robić ,bo znamy się od małego i wszystko mamy ustalone . Ja poszedłem z Artemis , moją kochana kuzynką . Tym razem prawie wszędzie byli strażnicy ,więc musieliśmy bardzo uważać .
-Percy jest tu dużo snajperów .-powiedziała kierując wzrok na górę.
Od samego początku nas obserwowali i czekali na nasz jaki kol wiek ruch ,a my nic w . W pewnym momencie jedna strzała poleciała w moją stronę trafiła w drzwi  tuż prze de mną . Z Artemis spojrzeliśmy tylko po sobie,a później w stronę ,z której została wystrzelona strzała stało tam parę osób ,ale tylko jedna postać miała napięty łuk. Mężczyzna wzruszył tylko ramionami .
-Hiper skok!-krzyknęliśmy razem i pow chwili znaleźliśmy się na górze .
Uśmiech z ich  warzy z nikł gdy tak staliśmy na wprost nich ,a na naszych pojawił się uśmiech
Jeden z okrzykiem bojowym chciał nas zabić ,ale mu to nie wyszło ,bo wyrzuciliśmy go przez barierkę . Po czym od razu zaatakowaliśmy. Artemis była za mną  ja nacierałem na nich ,a ona doprawiała ich strzałami i tak pozbyliśmy się całej gromadki , chociaż nie obyło się bez otarć .
-To się nie wydarzyło.-powiedziała Artemis gdy się rozejrzała
-Jasne -odpowiedziałem szybko ,bo mamy zakaz na robienie dużej krzywdy naszym wrogą  ,a tu nie ma co zbierać .
Bez słowa pognaliśmy dalej musieliśmy przecież znaleźć Jacka za nim ktoś z tond zorientuje się ,że nasza paczka tu wtargnęła . Nie obyło się bez kilku bujek podczas poszukiwań naszego byłego kolegi ,ale w końcu znaleźliśmy go w jednej komnacie . Stał tyłem do nas .
-Spodziewałem się was ,-powiedział nie odwracając się do nas -ale nie sądziłem ,że tak szybko .
-Jack opanuj się nie jest jeszcze za późno.-powiedziała Artemis .
-Może za miast  obwiniać mnie o zdradę wysłuchacie mnie ? -spytał - To nie jest tak jak wy myślicie .Jest już za późno . Przepraszam .
Powiedział i rzucił się w stronę Artemis ,an ta nie mogla nic zrobić ,bo nie chciała go skrzywdzić . Upadła uderzając głową o podłogę . Nie reagowałem ,bo byłem pewny ,że tego nie zrobi . Miałem rację gdy Artemis była nie przytomna odwrócił się w moją stronę .
-Nie chciałem żebyśmy stali po dwóch stronach barykady .-powiedział pod chodząc do wiszących kryształów .-Wiesz ci to jest . W tym jest ukryta dusza twojego przyjaciela .
Na pewno Jack już jej nie ma . Zrobili mu pranie mózgu .W pewnym momencie się do mnie odwrócił rzucając w moją stronę sztylet . Nie zdążyłem zrobić unik . Sztylet nie wbił mi się głęboko w nogę ,ale jednak. Nim się obejrzałem zamachnął się na mnie mieczem ,na szczęście w porę to zauważyłem i przyblokowałem jego cios. Niestety znał każdy mój ruch, a ja jego nie do końca , w końcu szkolił go jeszcze ten cały Lord . Odparowywał mój każdyro cios . Przejechał mi swoim  miecze po już bolącej nodze, na szczęście znałem jego słaby punk . Miał prawą rękę lekko osłabioną ,po złamaniu . . teraz to ja na niego natarłem kilka razy walłem mieczem jego prawą rękę . Wypadł mu miecz wykorzystałem to i uderzyłem płazem miecza go w głowę . Upadł .
-Nie zabijesz mnie!-powiedział-Nie masz na tyle odwagi .
-Może i on nie ma -powiedziała Artemis- Miałeś rację Jack jest już za późno .
Patrząc mu prosto w oczy wystrzeliła strzałem wprost w jego serce . Iskra w oczach mojego przyjaciela zgasła . Tak przyjaciela on zawsze będzie nim . To nie jego winna ,że się za gubił . Spojrzałem na blondynkę po jej policzka płynęły łzy .
-Hej nie płacz .-powiedziałem-Dawny Jack by ci za to podziękował  .
Podszedłem do kryształów ,odnalazłem ten ,który należał do Chrisa to było nawet proste ,bo jego kryształ miał znak Hermesa .
-Chyba nie zamierzasz -przejąć jego klątwy ?-spytała Artemis
-Już to zrobiłem.-powiedziałem zauważając ciemną książkę .
Podszedłem do niej lekko kuśtykając za mną podeszła Artemis .Otworzyliśmy ją . Naszym oczom ukazały się zaklęcia spisane przez Pogromców . Przeglądalibyśmy ją dalej gdybyśmy nie usłyszeli czyiś kroków .
-Wolny strzelcu !-krzyknęła Artemis -Wynieś tą książkę z tond i schowaj w plecaku Percy'eg w lesie .
W momencie kiedy Wolny Strzelec zniknął pojawili się zbrojni w sali . Zauważyli ciało .
-Lord na was czeka.-powiedział jeden z nich - Oraz wasi znajomi !
***********************************************************************************
Rozdział 23 . Nie sądzicie ,ze jest z byt dużo trupów jak na dwa rozdziały po powrocie . Rozdział ? Zostawię waszej ocenie . Kolejny za tydzień . Biedny Percy . A o mało nie zapomniałam założyłam Aska możecie mnie o wszystko pytać Ask
                                                                                                     Radosna !

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 22,, Zdrada"

Annabeth
W momencie kiedy odepchnęłam Neta od siebie do domu wparował Will.
-On nas zdradził!-krzyknął-Chce poderżnąć jej gardło 
I bez żadnych wyjaśnień wybiegł z domy a my za nim . Szczerze nie wiedziałam o co mu chodziło , może znowu ktoś sobie robi żarty .
-A i nie wiecie co ugryzło Percy'ego spotkałem go przed Wielkim domem ?-spytał jeszcze Will.
Oj musiał widzieć przez okno  nasz pocałunek . Kurde czemu gdy wszystko zawsze zaczyna się układać,musi  się coś wydarzyć . I kogo w tej sytuacji mam winić . Nikogo Net się po prostu zakochał w niewłaściwej osobie . Moje serce należy do kogoś innego. Wszyscy zebrali się przy boisku od siatkówki gdy w końcu wraz z Will'em przecisnęłam się przez gapiów . Zobaczyłam Jasona trzymającego nóż przy gardle Piper . Nie mogłam w to uwierzyć przecież on ją kochał. Za nim stał nie kto inny jak ten Jack . Clarisse i Thalia chciały się na niego rzucić ,ale trzymał je Ares . W tedy moje spojrzenie spotkało się z spojrzeniem Piper . Ona chciała żyć widziałam to w jej oczach ,a z drugiej strony była załamana tą całą sytuacją . Płakała.
-O proszę są już wszyscy .-powiedział Jason zauważając mnie .
-Nie wszyscy brakuje Perseusza .-powiedział Jack - Nie zaczniemy póki go tu nie będzie . Chce widzieć jego bezradność gdy zabijam bliskie jemu osoby . Pamiętam jeszcze jak to było z Jaredem . Uważają go za największego wojownika . To niech pokaże co potrafi. PERSEUSZU CZEKAM NA CIEBIE !
Długo nie musieliśmy czekać na reakcję  Percy'ego po chwili się zjawił ,a dokładnie skądś zeskoczył ,bo wylądował na czworakach i spojrzał na Jacka z pod  byka.
Percy
Siedziałem na drzewie gdy usłyszałem piski dziewczyn . Na początku nic sobie z tego nie robiłem , później usłyszałem głos Jacka z tego również nie reagowałem ,ale gdy wyzwał w pewien sposób mnie na pojedynek wściekłość wzięła górę ,chciałem się na nim wyładować . Po prostu pobiegłem do całego zgromadzenia przez pewien czas przyglądałem im się z drzewa . Później jednak zeskoczy z niego .
-Witaj przyjacielu.-powiedział Jack podając mi rękę - Pomóc ci wstać.
Skorzystałem z propozycji,a kto by nie skorzystał . Uścisnąłem jego rękę jak za starych dawnych lat ,ale  to nie były już te czasy . Usłyszałem pomruk zawiedzenia .
-O cholera -powiedział Ares-Jaka zdrada.
-Witaj Jack -powiedziałem -To co tu i teraz się przekonasz kto jest lepszy ?
-Wiesz może później .-odpowiedział -Teraz chce przedstawić swój monolog idź gdzieś wśród gapiów . TYLKO NA PRZODZIE. 
Odwróciłem się do niego tyłem ,znałem tak dobrze mojego byłego przyjaciela ,że wiedziałem ,że wykorzysta tą sytuacje zamachnął się na mnie mieczem ,ale ja w porę się odwróciłem i zablokowałem jego cios . Przywaliłem mu płazem miecza w twarz . Z nosa poleciała mu krew  ,a ja bezpiecznie udałem się do Lili .
Ta czemu on zawsze musi mieć obstawę .
-Mówiłem po czekaj na wszystko będzie czas.-powiedział do mnie-A teraz jeśli łaskawe pozwolisz przejdę do monologu .
Nic nie odpowiedziałem ,więc spojrzał na mnie wymownie,a ja dałem mu znak by zaczynał.
-Zeusie nie czujesz zapewne nic .Przecież to nie twój syn tylko Jupitera . Może ci być żal tylko córki .-powiedział - A ty Thalio oddałabyś życie za brata ,a on was wkręcił w tą misję . Clarisse słonko wybacz mi to on mi kazał być takim wobec ciebie .
Myślałem ,że oby dwie się na niego rzucą ,ale nic takiego się nie stało tylko rzuciły mu gardzące spojrzenie .
-Patrz cię . Nie zapomnijmy o Luke . Dostałeś drugą szanse przyłącz się do nas , Nie bądź głupi nie stój po stronie przegranych .-powiedział ,a ja dopiero teraz zauważyłam ,że przy Luke stoi dziewczyna ,która trzyma go za rękę  coś mnie ominęło- Głupi jesteś ,a teraz przejdźmy do naszej kochanej Annabeth . Jak się czujesz? Wiesz co ja uważam ,że ty byłaś z Percy'm dla sławy ,a on biedaczek cię uratował nawet wiem jak . Dużo go to kosztowało ,a teraz  przez ciebie cierpi złamałaś mu serce ,a wiesz jak on przeżywa zdrady . Nie!On jest wrakiem człowieka tylko ty go utrzymywałaś przy życiu . ZNISZCZYŁAŚ GO!
-Dosyć tego !-krzyknąłem do niego widząc że powoli do jej oczu napływają łzy .
-Spokojnie Romeo do ciebie też dojdę .-odpowiedział - Tylko skończę z nią .
-Wiesz on tu przyjechał dla ciebie.-ciągnął -Bo ten obóz go nie rozwija . Nie wierz jaką potęgo on masuje ,dlatego mam taką obstawę ,w każdej chwili może wybuchnąć .
-Romeo ,Romeo przyszedł czas na ciebie .-powiedział -Jak się czujesz ? Wszyscy cię zawodzą ojciec uznał cię za zdrajcę ,dziewczyna obściskuje się z innym . Musi ci być ciężko . Jeszcze rany się nie zabliźniły po Jaredzie ,a już straciłeś kolejne osoby ,ale mam nadzieję ,że ci się sen podobał . Szkoda mi go wiesz ,was znamy się od małego zawsze wierzyłem w dobro ,ale koniec z tym . Zrozum Percy nie chce rozlewu krwi moich przyjaciół,ale wy nie widzicie tych rzeczy . Skorpion i Emma oszukali wszystkich Percy . Oddaj mi proszę po dobroci małą . -sięgnąłem po miecz w pochwie - Dam ci czas na zastanowienie ,a teraz przejdźmy do twojego kochanego tatusia .-Witaj Posejdonie ta pewnie  wyrzuty cię zżerają .
Nie mogłem już dłużej stać i przyglądać się tej całej paranoi ,ale coś mi mówi ,że on mówi prawdę .
-Dobra -powiedziałem to co miałem .-powiedział -Jason rób swoje .
Coś mi mówiło żebym jeszcze poczekał , przyglądałem się  jak Jason trochę mocniej ściska ramię swojej dziewczyny ,zastanawiam się czemu nie użyła swojej czarmowy . Percy ty naprawdę masz glany z  mózgu skarciłem sam siebie .Piper tak mocno  go kocha ,że wieży iż ją nie zabije .
Dziewczynie udaję się odwrócić i spojrzeć w oczy Jasona mogłaby wykorzystać ta sytuacje i uciec ,lecz ona go po prostu całuje w czasie gdy on wbija jej miecz w serce . Jej ciało upada bez w ładnie  ,a z oczu popłynęły jej ostatnie łzy . Mogłem ją ratować ,a jednak wciąż trwałem w jednym punkcie  .
-Jack.-powiedział jeden ze strażników pokazując na mnie . Nagle wszyscy się odsunęli o krok
-Wycofać  się już-powiedział Jack -Percy na tym polega budowa nowego świata ,trzeba zburzyć stary . 
Zacząłem się do niego niebezpiecznie zbliżać .Troszeczkę mnie się przestraszył .I przyciągnął do siebie dziewczynę ,która była przy Luke .
-Zrób jeden krok ,a będą tu  dzisiaj dwa trupy z twojego powodu .-powiedział.
-Co mi zrobisz na tej dziewczynie mi nie zależy.-powiedziałem -Alice nie byłaby z twojego zachowania zadowolona .
-Nie wiesz z czego by była zadowolona.-powiedział - Wierzyła ,że przeżyje . Miała nadzieję w nas .Wierzyła w dobro  i co z tego ma ? Teraz jej nie ma wśród nas .
Odważyłem się zrobić  jeden krok do przodu ,lecz on to zauważył i bez wahanie wbił jej nóż w brzuch .Po czym rzucił nią o ziemie jak jakąś szmatą i zaczął uciekać . Chciałem pobiec za nim ,ale tata mnie od niego odgrodził stawiając ścianę wody .
-Czemu to zrobiłeś ?-spytałem z wściekłością .
-Już dość rozlewu krwi jak na jeden spokojny dzień .-powiedział- W ogóle czemu się ruszyłeś?
-Bo wiedziałem ,że taki nie jest.-powiedziałem- A w ogóle ostatnio debro mnie zawodzi w każdej sytuacji .
Rozejrzałem się  Luke klęczał nad tą dziewczyną ,a Ann nad Piper . 
Widocznie mój tata miał po dziurki w nosi to co teraz czuję . Poczekałem ,aż wszyscy się rozejdą  i już miałem iść w głąb lasu gdy na drodze stanęła mi Clarisse .
-Nie powinieneś teraz szukać Lorda -powiedziała i odeszła .
Ja nie chce szukać Lorda chcę ratować przyjaciela .
***********************************************************************************
Po krótkiej przerwie  wracam do was . Mam nadzieję ,ze nikt przez ten czas mnie nie opuścił :D Podoba się rozdział mi bardzo . Kolejny za tydzień . Tęskniłam za wami .
                                                                       Radosna

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Niespodzianka


Zapewne po tytule spodziewacie się rozdziału . Macie nadzieję ,że pojawi się wcześniej . Nie chce was zawodzić ,ale to nie to .Niestety to nie to ,ale chciałam wam podziękować . Jest już ponad 6000 wyświetleń i to w ciągu jednego tygodnia . Jesteście cudowni .
Teraz ta lepsza część rozdział pojawi się wcześniej dokładnie 11 Sierpnia . A i jeśli pozwolicie pochwale się czymś jeszcze . Robiłam coś takiego pierwszy raz .

Wiec wyobrażaliście sobie kiedyś Annabeth jako anioła ? Ja tak i dlatego powstał taki obrazek ,a teraz zapraszam na krótki film .
Może ja wyjaśnię to nie jest zwiastun ,ale coś takiego utworzyło się w mojej głowie i powstało . Oczywiście moja skleroza  spowodowała ,że zabrakło bardzo ważnego elementu ,ale już trudno . Nie przyznam się do niego . Więc tak .
 Radosna

Obserwatorzy

Andro wyspa twórczości