poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 22,, Zdrada"

Annabeth
W momencie kiedy odepchnęłam Neta od siebie do domu wparował Will.
-On nas zdradził!-krzyknął-Chce poderżnąć jej gardło 
I bez żadnych wyjaśnień wybiegł z domy a my za nim . Szczerze nie wiedziałam o co mu chodziło , może znowu ktoś sobie robi żarty .
-A i nie wiecie co ugryzło Percy'ego spotkałem go przed Wielkim domem ?-spytał jeszcze Will.
Oj musiał widzieć przez okno  nasz pocałunek . Kurde czemu gdy wszystko zawsze zaczyna się układać,musi  się coś wydarzyć . I kogo w tej sytuacji mam winić . Nikogo Net się po prostu zakochał w niewłaściwej osobie . Moje serce należy do kogoś innego. Wszyscy zebrali się przy boisku od siatkówki gdy w końcu wraz z Will'em przecisnęłam się przez gapiów . Zobaczyłam Jasona trzymającego nóż przy gardle Piper . Nie mogłam w to uwierzyć przecież on ją kochał. Za nim stał nie kto inny jak ten Jack . Clarisse i Thalia chciały się na niego rzucić ,ale trzymał je Ares . W tedy moje spojrzenie spotkało się z spojrzeniem Piper . Ona chciała żyć widziałam to w jej oczach ,a z drugiej strony była załamana tą całą sytuacją . Płakała.
-O proszę są już wszyscy .-powiedział Jason zauważając mnie .
-Nie wszyscy brakuje Perseusza .-powiedział Jack - Nie zaczniemy póki go tu nie będzie . Chce widzieć jego bezradność gdy zabijam bliskie jemu osoby . Pamiętam jeszcze jak to było z Jaredem . Uważają go za największego wojownika . To niech pokaże co potrafi. PERSEUSZU CZEKAM NA CIEBIE !
Długo nie musieliśmy czekać na reakcję  Percy'ego po chwili się zjawił ,a dokładnie skądś zeskoczył ,bo wylądował na czworakach i spojrzał na Jacka z pod  byka.
Percy
Siedziałem na drzewie gdy usłyszałem piski dziewczyn . Na początku nic sobie z tego nie robiłem , później usłyszałem głos Jacka z tego również nie reagowałem ,ale gdy wyzwał w pewien sposób mnie na pojedynek wściekłość wzięła górę ,chciałem się na nim wyładować . Po prostu pobiegłem do całego zgromadzenia przez pewien czas przyglądałem im się z drzewa . Później jednak zeskoczy z niego .
-Witaj przyjacielu.-powiedział Jack podając mi rękę - Pomóc ci wstać.
Skorzystałem z propozycji,a kto by nie skorzystał . Uścisnąłem jego rękę jak za starych dawnych lat ,ale  to nie były już te czasy . Usłyszałem pomruk zawiedzenia .
-O cholera -powiedział Ares-Jaka zdrada.
-Witaj Jack -powiedziałem -To co tu i teraz się przekonasz kto jest lepszy ?
-Wiesz może później .-odpowiedział -Teraz chce przedstawić swój monolog idź gdzieś wśród gapiów . TYLKO NA PRZODZIE. 
Odwróciłem się do niego tyłem ,znałem tak dobrze mojego byłego przyjaciela ,że wiedziałem ,że wykorzysta tą sytuacje zamachnął się na mnie mieczem ,ale ja w porę się odwróciłem i zablokowałem jego cios . Przywaliłem mu płazem miecza w twarz . Z nosa poleciała mu krew  ,a ja bezpiecznie udałem się do Lili .
Ta czemu on zawsze musi mieć obstawę .
-Mówiłem po czekaj na wszystko będzie czas.-powiedział do mnie-A teraz jeśli łaskawe pozwolisz przejdę do monologu .
Nic nie odpowiedziałem ,więc spojrzał na mnie wymownie,a ja dałem mu znak by zaczynał.
-Zeusie nie czujesz zapewne nic .Przecież to nie twój syn tylko Jupitera . Może ci być żal tylko córki .-powiedział - A ty Thalio oddałabyś życie za brata ,a on was wkręcił w tą misję . Clarisse słonko wybacz mi to on mi kazał być takim wobec ciebie .
Myślałem ,że oby dwie się na niego rzucą ,ale nic takiego się nie stało tylko rzuciły mu gardzące spojrzenie .
-Patrz cię . Nie zapomnijmy o Luke . Dostałeś drugą szanse przyłącz się do nas , Nie bądź głupi nie stój po stronie przegranych .-powiedział ,a ja dopiero teraz zauważyłam ,że przy Luke stoi dziewczyna ,która trzyma go za rękę  coś mnie ominęło- Głupi jesteś ,a teraz przejdźmy do naszej kochanej Annabeth . Jak się czujesz? Wiesz co ja uważam ,że ty byłaś z Percy'm dla sławy ,a on biedaczek cię uratował nawet wiem jak . Dużo go to kosztowało ,a teraz  przez ciebie cierpi złamałaś mu serce ,a wiesz jak on przeżywa zdrady . Nie!On jest wrakiem człowieka tylko ty go utrzymywałaś przy życiu . ZNISZCZYŁAŚ GO!
-Dosyć tego !-krzyknąłem do niego widząc że powoli do jej oczu napływają łzy .
-Spokojnie Romeo do ciebie też dojdę .-odpowiedział - Tylko skończę z nią .
-Wiesz on tu przyjechał dla ciebie.-ciągnął -Bo ten obóz go nie rozwija . Nie wierz jaką potęgo on masuje ,dlatego mam taką obstawę ,w każdej chwili może wybuchnąć .
-Romeo ,Romeo przyszedł czas na ciebie .-powiedział -Jak się czujesz ? Wszyscy cię zawodzą ojciec uznał cię za zdrajcę ,dziewczyna obściskuje się z innym . Musi ci być ciężko . Jeszcze rany się nie zabliźniły po Jaredzie ,a już straciłeś kolejne osoby ,ale mam nadzieję ,że ci się sen podobał . Szkoda mi go wiesz ,was znamy się od małego zawsze wierzyłem w dobro ,ale koniec z tym . Zrozum Percy nie chce rozlewu krwi moich przyjaciół,ale wy nie widzicie tych rzeczy . Skorpion i Emma oszukali wszystkich Percy . Oddaj mi proszę po dobroci małą . -sięgnąłem po miecz w pochwie - Dam ci czas na zastanowienie ,a teraz przejdźmy do twojego kochanego tatusia .-Witaj Posejdonie ta pewnie  wyrzuty cię zżerają .
Nie mogłem już dłużej stać i przyglądać się tej całej paranoi ,ale coś mi mówi ,że on mówi prawdę .
-Dobra -powiedziałem to co miałem .-powiedział -Jason rób swoje .
Coś mi mówiło żebym jeszcze poczekał , przyglądałem się  jak Jason trochę mocniej ściska ramię swojej dziewczyny ,zastanawiam się czemu nie użyła swojej czarmowy . Percy ty naprawdę masz glany z  mózgu skarciłem sam siebie .Piper tak mocno  go kocha ,że wieży iż ją nie zabije .
Dziewczynie udaję się odwrócić i spojrzeć w oczy Jasona mogłaby wykorzystać ta sytuacje i uciec ,lecz ona go po prostu całuje w czasie gdy on wbija jej miecz w serce . Jej ciało upada bez w ładnie  ,a z oczu popłynęły jej ostatnie łzy . Mogłem ją ratować ,a jednak wciąż trwałem w jednym punkcie  .
-Jack.-powiedział jeden ze strażników pokazując na mnie . Nagle wszyscy się odsunęli o krok
-Wycofać  się już-powiedział Jack -Percy na tym polega budowa nowego świata ,trzeba zburzyć stary . 
Zacząłem się do niego niebezpiecznie zbliżać .Troszeczkę mnie się przestraszył .I przyciągnął do siebie dziewczynę ,która była przy Luke .
-Zrób jeden krok ,a będą tu  dzisiaj dwa trupy z twojego powodu .-powiedział.
-Co mi zrobisz na tej dziewczynie mi nie zależy.-powiedziałem -Alice nie byłaby z twojego zachowania zadowolona .
-Nie wiesz z czego by była zadowolona.-powiedział - Wierzyła ,że przeżyje . Miała nadzieję w nas .Wierzyła w dobro  i co z tego ma ? Teraz jej nie ma wśród nas .
Odważyłem się zrobić  jeden krok do przodu ,lecz on to zauważył i bez wahanie wbił jej nóż w brzuch .Po czym rzucił nią o ziemie jak jakąś szmatą i zaczął uciekać . Chciałem pobiec za nim ,ale tata mnie od niego odgrodził stawiając ścianę wody .
-Czemu to zrobiłeś ?-spytałem z wściekłością .
-Już dość rozlewu krwi jak na jeden spokojny dzień .-powiedział- W ogóle czemu się ruszyłeś?
-Bo wiedziałem ,że taki nie jest.-powiedziałem- A w ogóle ostatnio debro mnie zawodzi w każdej sytuacji .
Rozejrzałem się  Luke klęczał nad tą dziewczyną ,a Ann nad Piper . 
Widocznie mój tata miał po dziurki w nosi to co teraz czuję . Poczekałem ,aż wszyscy się rozejdą  i już miałem iść w głąb lasu gdy na drodze stanęła mi Clarisse .
-Nie powinieneś teraz szukać Lorda -powiedziała i odeszła .
Ja nie chce szukać Lorda chcę ratować przyjaciela .
***********************************************************************************
Po krótkiej przerwie  wracam do was . Mam nadzieję ,ze nikt przez ten czas mnie nie opuścił :D Podoba się rozdział mi bardzo . Kolejny za tydzień . Tęskniłam za wami .
                                                                       Radosna

16 komentarzy:

  1. Pierwsza XD
    Anonimowo, ale pewnie wiesz kim jestem XD żeby nie było, to po prostu nie chce mi się na telefonie logować
    Co do rozdziału



    Nie wiem co napisać xD Zabiłaś dwie osoby w jednym rozdziale XD Kryminał piszesz? xD No smutamy XD Bardzo smutamy XD Niby wielki powrót, ale takie coś? Niedługo nie dociągniesz do Epilogu, bo bohaterów nie będzie XD (Albo Ty znajdziesz się w Tartarze)
    Pozdrawia Anonimowa Cherry xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo czy nie żyją . To nie był wielki powrót . Dociągnę spokojnie . Nie bój się.

      Usuń
  2. Czekałam dwa tygodnie ,ale się doczekałam .
    Kurde co ja trzymam na opowieść fantazy czy horror ,bo już sama nie wiem .
    Piper wcale nie żałuje . Postać Jacka mnie zaintrygowała.
    Hm czekam na next .
    A rozdział cudo ,ale nie zabujaj w przyszłym rozdziale . Taka mała rada :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się .
      I nie pisze horroru . też mi jej nie jest szkoda :D
      Spróbuje z niej skorzystać.

      Usuń
  3. Po prostu WOW! :)
    Ale zgadzam się, że już nie chce żebyś kogokolwiek zabijała :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu pokłon ;-) ale mam nadzieje że pokażesz próbkę mocy Percy'ego najlepiej w obozie na treningu żeby wszyscy go widzieli. A rozdział trochę dramatyczny ale według mnie tego było trzeba. :-) Mam nadzieje że weźmiesz pod uwagę mój komentarz. Życzę weny. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje !
      Niestety nie zobaczysz na razie próbkę jego mocy . Też tak sądzę . Zobaczysz jego moc za niedługo :D

      Usuń
  5. Szczena mi opadła . Przeczytałam ten rozdział chyba 10 razy i nie mogę uwierzyć .
    Nie no szacun . Chyba nic już nie muszę dodawać :D
    Gwiazdka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę aż tyle . Wow !
      Dziękuje ślicznie:D

      Usuń
  6. Nie wierzę o.O
    Myślałam, że ich nie zabije, że nadal ją kocha, a tu nagle bam i nóż w serce
    Wstrząs wielki :D
    Oby tak dalej ^^
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz!
      Miłość to pojecie względne :d
      Dziękuje

      Usuń
  7. Jej!Właśnie spełniło się moje ciche życzenie-Jason jest zły :-)
    Nie,nie ta buźka tylko :)-Voldemort ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy dodasz następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  9. Już się bałam ,że ja mam tylko takie marzenie :D
    I milo mi ,że spełniłam twoje marzenie .

    OdpowiedzUsuń
  10. dobrze się czyta!

    Pukanie do drzwi.
    To właśnie przerwało Megan intensywne poszukiwania ostatniej szkockiej w domu. Zgasiła światła, chwyciła psa i rzuciła się za kanapę, nasłuchując.
    - Widzę cię przez okno - usłyszała w końcu odkrywczą uwagę Sama.
    Powoli odwróciła się do holu wejściowego i dojrzała wlepionego w szybę Sama, a kilka metrów za nim całą trójkę jego przydupasów.
    - Wcale mnie nie widzisz - odparła od razu tego żałując. - Won stąd!
    - Wybacz, ale jeżeli uważasz, że nie umiem wyważyć z chłopakami drzwi, to się mylisz... Już kilka razy w życiu tego dokonałem - zakpił. - My chcemy tylko porozmawiać - dodał błagalnie.
    - Ilu was jest? - spytała jak najmniej łamiącym się głosem.
    - Czterech - odparł grzecznie.
    - To możecie porozmawiać między sobą - ucięła krótko i na temat. Niestety odpowiedź ta była niewystarczająca, co wnioskowała z kolejnych tortur nad drzwiami. Przeniosła ze strachem wzrok na klamkę i jednym gwałtownym ruchem otworzyła mu. Zawiesiła się niezdarnie o framugę i wypięła się w dogodnej pozie. - Czego..? - wydukała, patrząc mu prosto w oczy z zamiarem wyperswadowania jakichkolwiek poczynionych co do niej planów. Po czym spuściła wzrok na trzech pozostałych pajaców stojących tyłem do nich. Całe te trio podrygiwało zniecierpliwione, jakby dokądś się spieszyli. Przewróciła zniecierpliwiona oczami i oparła ciężar ciała na ramie drzwi.
    - Wiesz, zabawna historia... Trudno mi to powiedzieć, ale muszę cię porwać.
    ->>>>> http://sineserce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Andro wyspa twórczości