piątek, 28 listopada 2014

Rozdział 37 ,,Przygotowanie "



Percy
Wojna się zbliża nieubłaganie  . Młodszych herosów wraz z rodzinami ukryto ,a starsi od dwóch tygodnie ćwiczą do późna w nocy . Nie ma miejsca na słabość ani litości. Jeśli ty okażesz komuś litość zniszczy cię . Ja zbytnio nie musiałem trenować ,bo to wszystko potrafiłem zrobić  . Przeszedłem już ten trening  tylko ,że ja miałem gorzej. Dwa razy ciężej i pod górkę bez przerwy oni ten wariantu nie mieli . Dlatego mogłem zając się obmyślanie planu B . Taktyka Ateny tu nie wystarczy . Jeszcze jest jedna rzecz mama przed wyjazdem mnie ostrzegła . Ja jej ufam i wierzę ,a jeszcze do datku moja klątwa mi w tym nie pomoże . Kto ma pecha ? Percy ma .
-Thalia ,Clarisse jedziecie włączcie 6 bieg.-powiedziałem im gdy po raz szósty robiły kółko wokół  obozu.
-Sam se biegaj Jackson !-krzyknęła Thalia ,ale dalej biegła . Wiedziała ,że mam rację i to dawało mi satysfakcję  . Męczyłem je co dziennie ,po 3-4 godziny żeby przetrwały starcie . Przecież Tom by mnie zabił gdyby coś stało się Clarisse.Martwię się trup za raz stanie z grobu ze śmiechu .
-Dobra na dziś wszystko.-powiedziałem . Sam czułem zmęczenia ,a nic nie robiłem . Klątwa daje się we znaki i o sobie przypomina.
-Dotrwaj ty tylko do tej wojny .-powiedziała Clarisse –Osobiście uważam ,że  powinieneś  im powiedzieć .
Miała racje ,ale w tedy musiałbym się schować z innymi ,a ja muszę walczyć . Przepowiednia mówi o mnie . Nie ma już odwrotu maszyn została puszczona w ruch .
-No i widzisz Jackson znowu ostatni .-powiedział Thalia i od razu udała się do swojego stołu . Ja do mojego jakoś ostatnio nie widziałem mojej rodziny zbyt często byli zajęci . Posejdon szkolił Amandę . Tryton musiał im towarzyszyć był tak zazdrosny ,ale się  już z tym jako tako  pogodził.
Skrzywiłem się z bólu . Po raz kolejny kuło mnie w sercu ,ale starałem się nie dać nic po sobie poznać ,ale ból narastał z każdą minutą.  Przyćmiło mnie i upadłem.
-Perseuszu mówiłem ,że tak skończysz .-usłyszałem głos Lorda –Lecz  tan klątwa ma cię chronić przed nim .
Pokazał mi członka ligi . Tego samego ,z którym kłócił się z moją mamą . I pokazał mi inną historie .
-Nie wierzę ci !-krzyknąłem –To uwierz twoja mama mi uwierzyła .
-Kolejne kłamstwo bez pokrycia –powiedziałem .
- Może zeszedłem z dobrej Ścieszki ,ale umiem się do tego przyznać .-powiedział zaskoczyło mnie to –Wybieraj mogę ściągnąć klątwę .
-Jak możesz ? To to zrób .-powiedziałem .
-Zastanów się –powiedział ,ale ja wiedziałem co chcę –Dobrze zaatakujemy o świcie .
Annabeth
Percy nagle zemdlał ,a później zaczął wić się  z bólu . Apollo nie mógł nic zaradzić . Bogowie wezwali Posejdona . Nikt nie wiedział co się w danej chwili działo z Synem Posejdona . Apollo tylko unieruchomił jego ciało  . Pozostało nam tylko czekać . Mój chłopak lubi mnie zaskakiwać . Po jakiś 20 minutach normalnie się obudził i już chciał gdzieś iść . Ja nie wiem jak on tak sobie może normalnie wstać po nieokreślonym ataku .Na szczęście zatrzymał go Posejdon
-A ty gdzie się wybierasz ?-spytał .
-Do mamy muszę z nią natychmiast porozmawiać .-powiedział –Miała rację . Zaatakują jutro o świcie .
Ten to ma sny . Jest lepszy od Rachel . Wcale mu tego nie zazdroszczę . Chce mieć tą całą wojnę za sobą . Obiecał mi ,że jak wyjdziemy z tego cało zabierze mnie w przepiękne miejsce i trzymam go za słowo . Może to będą Karaiby ,ale na razie nie ma co gdybać .Czekaj on powiedział jutro o świcie nas zaatakują ? O bogowie .
-Przyszykujmy się !-powiedział Posejdon tak by każdy go usłyszał –A później czekajmy na piekło .
Wszyscy wybiegli z jadalni w mgnieniu oko przygotować broń i zbroje trochę nam przy tym zeszło . Percy’ego coś przybiło . Robił wszystko jak zombie . Dobrze ,ale jednak coś go przybiło .Widać to po nim . Wielu Herosów zaczęło się obawiać .Percy był takim naszym Asem , Jokerem , nadzieją .
Po kilku godzinach ponownie zabraliśmy się w pawilonie jadalnym. Wszyscy bogowie tam byli pełna 12 .Rzymianie pilnowali swojego obozu .
-Już jurto staniem ze złem do walki . Po raz kolejny w tym stuleciu.-powiedział Zeus –Wielu z was na pewno polegnie . Nie wszyscy zastaniecie zapamiętani ,ale będzie z nami liga.
Jak to niby ma nas podnieś na duchu . Za pewne nie chce nam dawać złudnej nadziei . Koło mnie stanął Percy .Wsunęłam moją dłoń w jego .Uścisnął ją by dodać mi otuchy .
-Możecie dzisiaj spać gdzie chcecie, -dokończył Posejdon –ale bądźcie w gotowości .Możecie się rozejść . O dziwo wszyscy się wymieszali .Teraz wiadomo  kto kogo kocha ,a kto nie. Zostaliśmy sami w pawilonie .
-Musisz mi zawsze robić takiego stracha przed bitwą?- spytałam ,a on w tym samym czasie siadł na stole . Kładąc mnie sobie na kolanach .
-Wiem przepraszam .-powiedział i pocałował mnie w włosy . W tuliłam się w niego i wybuchłam płaczem . To wszystko mnie przytłoczyło.
-Hej nie płacz .-powiedział –Opowiedzieć ci gdzie cię zabiorę .
-Poproszę .-powiedziałam .
Mój chłopak się zamyślił . Chciał mi to miejsce chyba jak najlepiej opisać .
-Nie jestem mistrzem opisywania. No więc tam gdzie zamierzam cię zabrać jest spokój i panuje harmonio wszystko ze sobą  gra –zaczął opowiadać –Jest tam przecudnie . Wodospady otaczają góry ,a dookoła jest zieleń. Zwierzęta żyją w zgodzie z ludźmi . Istny raj . Dzieciaki biegają wspinają się po drzewach ,a starsi ,albo trenują ,albo urządzają sobie piknik  .
W końcu skończył opowiadać mój uśmiech mówił za wszystko choć czuje niedosyt coś za krótki ten opis . Spojrzałam mu prosto w oczy . Te piękne morskie oczy ,które dają mi ukojenie .Zarzuciłam mu ręce na szyje i pocałowałam .
-Pora założyć zbroje .-powiedział gdy się od siebie oderwaliśmy.  
**********************************************************************************
Rozdział 37 . Bogowie jak ten czas leci dopiero zaczynałam tu pisać . Przypominam ,ze ankieta będzie jeszcze otwarta przez kilka dni ,więc zabierajcie głos . Kolejny dodam za tydzień . Nawet już mam go zaczęty :D Powiem jedno o przyszłym rozdziale . Postaram się go tak napisać by was zaskoczyć i wzbudzić emocje . 
Radosna

piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 36 ,,Szkolenie "



Percy
Trochę nam zajęło dotarcie do Gondoru,ale musieliśmy uważać by żaden potwor nas nie zaatakował . Nie mogliśmy się zdradzić  z tym ,że wiemy co planują . Ostrożnie jak ci szpiedzy dotarliśmy na miejsc . Naprawdę w mgnieniu oka cały świat potrafi się zawalić gorzej z jego odbudowaniem
-Nie możemy wziąć całej ekipy .-powiedziała Christin-Bo znaliby już naszą taktykę . Najwyżej 8 osób .
-Myślisz ,że nie wiem .-powiedziałem –Zwłaszcza ,że to dopiero się zaczyna .Ej Tom żyjesz .
-Mój ojciec to dupek , ma przerośnięte ego.-powiedział –Zawsze myślałem ,że on jest dobry.
-Był mój drogi .-usłyszeliśmy za sobą Aragorna –Woda sodowa uderzyła  mu do główki  . Macie chronić obóz . Ja niestety muszę wyruszyć w przeciwną stronę . Sally się znajdzie . Wiem to .
Mój wuj nie jedzie jej  szukać to znaczy ,że wierzy w moją mamę i uważa ,że sobie poradzi .A jeśli sobie nie poradzi co wtedy ? Ale z drugiej strony Aragarn jest zbyt tego pewny . Może ją potajemnie szkolił . Kto wie ? Pożegnał się z nami i odszedł , nie zamieniliśmy aż do Sali tronowej żadnego słowa . Wybrałem  razem  z Artemis osiem osób ,które mogą  z na mi iść do obozu ,a resztę odesłaliśmy na pole bitwy w Arbekui . Postawiłem na mojego kuzynki i kuzyna oraz Jacoba ,Carmen i Legoloasa i ponownie trzeba było wracać do obozu . Ja się dzisiaj raczej na walce nie nie mogę skupić ,bo moje myśli są  cały czas przy mamie . Może w tedy gdybym mi przyszło na myśl ,że poszła w głąb  obozu  gdzie nikt się nie zapuszcza . Teraz by przy mnie stała ,ale nie ja  musiałem być tak tępy i zacząłem ją szukać po za granicami obozu. Ponownie ruszyliśmy do obozu  tylko , nie mogliśmy wziąć koni ,ani Dzióbka ,bo usłyszeli by zwierzęta . Zostało nam tylko iść  pieszo . Na szczęście w tych czasach istnieją teleporty. Schowaliśmy się na drzewach  i wypatrywaliśmy jakiegoś potwora ,ale nie zapowiadało się  na żaden atak .
-Percy mogę rozwalić mu głowę ?-spytał  Jacob .
Przez chwile zastanawiałem się o kogo mu chodzi . Dopiero później domyśliłem się ,że chodzi o tatę Toma .
-Nie , nie możesz .-powiedziałem –Posejdon chce to zrobić .
-A w sumie nie rozumie twojego taty.-powiedział- Najpierw nie broni cioci przed nim twojej mamy ,a teraz chce mu łeb rozwalić .
-Wiesz on czuł się zmieszany .-powiedziałem –Nie wiedział tak do końca  o co się oni pokłócili . Wolał pierw dowiedzieć się o co poszło .
Nie kłamałem tak powiedział mi tata gdy jeszcze sam szukałem mamy ,a Jacob i reszta wie o tej sytuacji ,ponieważ opowiedziałem im wszystko ze szczegółami gdy szliśmy do obozu .
W obozie tak naglę zrobiło się cicho poszukiwania już się skończyły , a półbogowie jeszcze nie poszli spać rozproszyli się po obozie . Nie było słychać śmiechów i krzyków jakby już uznali ją za zmarłą
Annabeth
Bogowie dzisiaj zabronili nam  poszukiwań . Było ciemno . Herosi byliby łatwym celem dla  potworów. No i oczywiście Percy musi coś kombinować oby nie zwalił na siebie potworów .Dzisiaj mogliśmy później iść spać,a co przez to mam na myśli w ogóle nie musimy kłaść się spać ,ale nikt z Herosów raczej nie palił się do zabawy ,a dopiero szaleństwa .Więc w obozie było cicho jakby nas wszystkich zabito ,ale my żyjemy tylko jesteśmy pogrążeni w smutku ,a to za sprawą zaginięcia Pani Jackson . Jedynej osoby ,która na to nie zasługuję . Ciszę przerwał ryk potworów automatycznie każdy sięgnął po miecze. Chociaż nic nam się nie mogło stać ,bo chroniła nas bariera .
-Spokojnie !-krzyknął Chejron ,bo bogowie dalej szukali mamy Percy'ego .
Potwory nie dawały za wygraną waliły w barierę,aż w końcu zaczęła pękać .Nie opuściliśmy broni ,bo widzieliśmy ,że bariera za nie długo pęknie co nie powinno się wydarzyć ,bo sosna Thalia była cała. To może oznaczać tylko jedno .
Ochrona bariera roztrzaskała  się na milion kawałków . Potwory wtargnęły na nasz teren . Młodsi Herosi wraz z rodzicami uciekli . My ustawiliśmy się  w szyku bojowym. Nagle na jednego potwora skoczył duży wilk i odciągnął go na drugą stronę i zaczął uciekać . Potwor pognał za nim. Została reszta ,ale nią też ktoś się zajął .  Nad naszymi głowami przeleciał deszcz ogniowych strzał . Niektóre zmieniły się w pyl ,a niektóre natarły na resztę obozowiczów . Znikąd pojawił się Percy i jego kuzyn i pozbyli się potworka . W ten sposób  nie zauważyłam jak jeden na mnie biegł . Nie miałam czasu zablokować jego ciosu . Będę musiała lizać rany . Na szczęście prze de mną  pojawiła się czarnowłosa dziewczyna i od parowała cios . Za raz za nią pojawił się Percy . Reszta potworów już uciekła ,ale trzeba pilnować teraz obozu  .
-Nic ci nie jest ?-spytał jakby nie widział ,że stoję na własnych nogach.
-Kiedyś cię naprawdę zabiję przysięgam .-powiedziałam poirytowana ,chociaż wiem ,że odebrał to w żartach .
-One cię kochają .-powiedział wysoki ciemnowłosy chłopak miał chyba ponad dwa metry wysokości -Każda pokazuje ci swoją miłość grożąc ci lub zabijając .
-Pilnujcie obozu .-powiedział tylko Percy i znowu zniknął gdzieś w głębi ciemnej nocy .
Narrator 
Zaklęcie była tak mocne ,że jej ciało sparaliżowało straszliwy ból stare rany się otworzyły i zaczęła z nich sączyć się krew. Nie chciał jej krzywdził chciał tylko żeby feniks czerni się przebudzić żeby umiała się broni . Zawsze traktował Sally Jackson jak siostrę . Nigdy do końca nie mógł się pogodzić z tym jak inni ją krzywdą . Miał nadzieję ,że jego plan wypali i miał rację po chwili nad kobietą uniósł się  jej skrzydlaty przyjaciel ,a ona sama była nie przytomna . Przerwał rzucanie zaklęć i wrzucił ją do morza . W tym samym momencie bóg mórz wyczuł bliską mu osobę i wydostał ją z wody za nim nie było za późno . 
Posejdon
Znalazłem Sally raczej wyczułem . Była nieźle posiniaczona i wyczerpana ,ale czasu już nie cofnę.Apollo ją uleczył ,ale tylko fizycznie ,gorzej z jej psychiką może być . Na razie sobie grzecznie spała ,ale trzeba ją ukryć . Moi bracia na to przystali . Tylko musi się obudzić ,a na to się nie zapowiada . Percy już wiedział ,że ją znalazłem ,ale wysłałem go do szkoły .
-To ty ją zabiłeś .-powiedziała  nagle budząc się . Pokazała na tego faceta ,z którym się dzisiaj pokłóciła-Wrobiłeś go .
-Może ,ale już się  nie unoś .-powiedział -Przez ciebie są same kłopoty . 
Jedno trzeba mu przyznać ma tupet . 
-Koniec z twoimi rządami !-krzyknęła nie spodziewałem się ,że ma no to siły -Zamknę wrota równowagi .
-Nie możesz tego zrobić !-doskoczył do niej ,ale drugi raz nie popełnię tego błędu stanąłem po między nimi .
-Sally tego nie zrobi ,bo ją przenoszę, zamknę w bezpiecznym miejsc.-powiedziałem .
- Pożałujesz kiedyś tej zniewagi .-powiedziała Sally -I spróbuj tylko zrobić coś Percy'm a pożałujesz .Spadnie  na ciebie gniew starszyzny .
Członek ligi nic sobie nie zrobił z jej gróźb . Ja nie wiedziałem co o tej sytuacji sadzić .Znałem ją przynajmniej tak mi się wydawało . Tak naprawdę nie wiem jaka jest teraz zmieniła się,a może to on kłamie .
***********************************************************************************
Pam pam pam . O to rozdział 36 . Dłuższy niż  dwa poprzednie i z tego jestem dumna :D Kolejny postaram się dodać jak zwykle za tydzień . Mam nadzieję ,że wam się podoba.
A i szukam adminów na stronkę
 https://www.facebook.com/pages/P%C3%B3jd%C4%99-za-tob%C4%85-a%C5%BC-do-Tartaru/655360441226375
Trzeba tylko odpowiedzieć na pytania . Chętnych zachęcam . 
 Radosna 

piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 35,, Ciemność "

Sally
Obudziłam się na twardej skal   . Ostatnie co pamiętam,to Kevina i biegnącego w naszą stronę Percy'ego oraz Aresa . Ludziom tak zależy na mojej śmierci ,a w końcu gdy chce odejść nie pozwalają mi się zabić .
Dopiero teraz przyjrzałam się temu miejscu . To jest to miejsce .Pierwszy raz na tej górze ucieleśniłam feniksa  . To samo wciąż wzburzone morze otaczało tą górę .Prze de mną leżał mój miecz . Sięgnęłam po niego i chciałam wstać ,ale się zachwiałam im upadłam . Ktoś mi pomógł wstać . To był Kevin automatycznie od niego się odsunęłam .
-Czego chcesz o de mnie ?-spytałam .
-Chcę tylko ,żebyś poznała prawdę za nim zło całkiem zniszczy moje serce  .-powiedział tym dobrze znanym mi troskliwym głosem  - I czy ty jesteś mądra chciałaś się zabić?
Zdziwiła mnie jego reakcja on się o mnie martwił . Ten ,który zabił mi siostrę bał się o mnie . W co on gra ? W sumie to Kevin wyciągnął jako pierwszy do mnie pomocną  dłoń . Pokazał jak się bronić przed innymi ,pokazał jak nie dać się zniszczyć . Dopiero później razem z Aragornem i resztą Pogromców wyszkolił mnie.
-Dobra to powiedz jak było .-powiedziałam pomijając temat o mojej próbie samobójczej . Rękę już miałam zawiniętą bandażem.
-Tego dnia byłem z twoją siostrą w kawiarni . W pewnym momencie przyszedł do niej wiadomość empatyczna wyczułem to . Jeszcze z godzinę porozmawialiśmy  . Po czym ona pośpiesznie się  zebrała  . Postanowiłam za nią pójść .-zaczął opowiadać głos mu cały czas drżał - Ona tam poszła . Czekał na nią z początku przysłuchiwałem się ich rozmowie z ukrycia . Zaczął ją przepraszać ,powiedział ,że zdradził nas na  rzecz Chaosu ,ale nie sądził ,że tak bardzo ją kocha . Zaczął ja przekonywać ,żeby stanęła po jego stronie . W tedy wyszedłem  z ukrycia  ,zaczęliśmy się szarpać z Skorpionem . Nie zauważyliśmy z początku jak jedna z wojowniczek pojawiła się i rzuciła w stronę twojej siostry sztylet . Osłoniłem ją własnym ciałem . Później przybyliście wy i wiesz jak dalej było Ja jej nie zgwałciłem . Zrobiła to prawa ręka jej narzeczonego . Przybrał moją postać .
Jego oczy się  zaszkliły ,ale ciągnął opowieść .
-Później musiałem służyć Chaosowi by przetrwać ,bo do was nie miałem po co wracać .-skończył .
Miałam totalny mętlik w głowie od kont odzyskałam pamięć podejrzewałam ,że to nie jest cała historia . Nigdy nie lubiłam chłopaka mojej siostry zawsze wolałam Kevina ,ale nie . Serce nie sługa . Do czego potrafi prowadzić ludzka miłość .
-Teraz znasz już całą prawdę,-powiedział ze smutkiem w oczach ,które się szkliły-ale to nie wszystko on chce cie teraz zabić by mogła wrócić Emma  . Wykorzysta do tego ciebie lub twojego syna .
- I co ja ma zrobić jestem tylko słabą pisarką po przejściach .-powiedziałam .
Oddalił się o de mnie .Jakby myślał jak mnie pocieszyć .
-Może Sally jest słaba i bez brona ,ale na pewno nie Sally'ena . -znowu moje bojowe imię- Ale i Sally ma w  sobie ikrę determinacji . Trzeba przebudzić twojego feniksa czerni  . Wybacz to cel uświęca środki .
Zaatakował mnie ,a ja już zapomniałam jak się bronić ,ale w końcu zrozumiałam dlaczego stał się takim draniem i zabijał .
Percy
Szybko z Aresem wybiegliśmy z lasu . On zatrzymał  się przy innych i oczywiście musiał mnie zatrzymać .Starałem się mu wyrwać ,ale mnie nie chciał puścić .
-Znaleźliście cię ją !-spytała Amfitryta z  przejęciemjakby jej na niej zależało chce grać miłą .
-A widzisz gdzieś tu ją ?-odparłem  z wrogością -Moją matkę porwał Darknoss  i to i wyłącznie wasza winna .
-Przepraszam cię mój drogi Perseuszu ,ale gdzie w tym wszystkim ich winna ?-spytał ten sam facet co ją atakował po obiedzie -Sama uciekła .
-Tylko zauważ kochany tato ,że jeśli ona umrze -powiedział ktoś za nim - To i wrota równowagi zamkną się na zawsze nawet jak poświęcisz Percy'ego  z racji tego ,że  krew feniksa przestanie krążyć .
Na jego twarzy przestał malować się uśmiech . Odwrócił się w stronę mojego kuzyna rozpoznając  jego głos . Koło niego stała Christin ci nie zwracając na nic uwagi doszli do mnie .
-Aresie mógłbyś go puścić mamy robotę do wykonania ?-spytali razem . Bóg wojny zwolnił swój uścisk ja ostrożnie z niego wyszedłem . Spojrzałem na niego miał otwartą gembe .
-To Sally urodziła czworaczki ?-spytał Ares ,bo Christina była bardzo do nas podobna .
-Nie .-odpowiedział Posejdon -Gdzie się wybieracie? 
- Idziemy sprawdzić czy orką się bez nas nie nudzić . -powiedziała moja kuzynka z uśmiechem .
Do Toma podeszła Clarisse i go pocałowała ,a mnie na szyje rzuciła się Annabeth. 
-Znowu chcesz mnie opuścić ?-spytała ze smutkiem Annabeth- Musisz szukać swojej mamy . Nie możesz teraz nigdzie iść .
-Spokojnie córko Ateny ciocię szuka masę osób .-powiedziała Christin jej  się można naprawdę bać jak przyjmuję pozę wojowniczej księżniczki .
-Włącznie ze  Steve'm!-krzyknęła Sophie wychodząc za pleców Christin -No i oczywiście cały Gondor . Cały świat starożytny jej szuka .
Sophie przekonała moją dziewczynę . Świat schodzi  na psy . Nie winne osoby cierpią ,a takie gnoje jak ten tutaj żyją szczęśliwie .
Lekko pocałowałem ją w usta i odsunąłem od siebie . Co nie było łatwe ,bo nie chciała mnie puścić .
-Wrócę obiecuję .-szepnąłem jej do ucha .
I razem z moją rodzinką pobiegliśmy do sosny Thalia by  za raz za drzewem zniknąć .
-Nie idziemy do orków prawda .-powiedziałem miałem mętlik w głowie .
-Nie Chaos wysłał kilku swoich podwładnych by zniszczyli obóz .-powiedział Tom -Musimy się przygotować by im pomóc . To ma być atak z zaskoczenia i niech tak zostanie powiedział .
***********************************************************************************
*********************************************************************************
Napisałam  w końcu . Nie mogłam w ten weekend nic nie napisać ,a będę miała mało czasu. Jeszcze mam inne blogi ,ale obiecuję . Następny rozdział będzie dłuższy i wyjaśni się jedna sprawa . A co do Darknossa to sami widzicie dlaczego jest taki dlatego nigdy nie należy oceniać ludzi  przed poznaniem ich.
Radosna

piątek, 7 listopada 2014

Rozdział 34 ,, Przeszłość Sally "

Percy
Wcale się nie dziwiłem gdy Posejdon powiedział jak moja mama  zareagowała . Według mnie powinna ich zniszczyć ,a nie tylko tak trochę nakrzyczeć na do tych czasową mamę Amandy . Posejdon nie mógł uwierzyć ile w niej nienawiści zawsze uważał ,że potrafi wszystko każdemu wybaczyć . Ma dobre serce ,ale według mnie jest zbyt dobra dla ,niektórych osób. Z Amandą dogadywałem się doskonale tak jak i reszta obozu . Tryton pogodził się z tym ,że ma  siostrę . Między mną i Annabeth w końcu zapanował spokój . Wcale tak nam się nie oberwało od Ateny tylko na mnie jak zwykle nawrzeszczała .A między moją mamą ,a tatą panowała napięta atmosfera . Właśnie jedliśmy obiad już część moich obowiązków wykonałam jeszcze byłem w szkole ,bo ferie mi się już skończyły . Męczy mnie to ciągłe jeżdżenie . Chyba zacznę chodzi do szkoły obozowej .
-Przestaniesz się na mnie gniewać .-nagle wybuchła mama przez nią zakrztusiłem się kompotem Tryton też .
-Nie, nie powinnaś na nią tak krzyczeć -uciął rozmowę tata .
 Przedstawiam moją paranormalną rodzinę . Ja chodzę z własną siostrzenicą ,a mama i tata do tond zgodni kłócą się , nie odzywają się do siebie ,co by można uznać za normalne gdyby nie niszczyli atmosfery .
-To inni  mogą mnie  krzywdzić ,a gdy ja chce choć trochę odepchnąć od siebie  ataki źle .powiedziała kończąc jeść -Ile razy ja przez nią płakałam? Ona tylko raz płakała .
-Wiesz Sally ty nie powinnaś żyć .-powiedział jeden z Ligi zabójców gdy mama  była już  przy drzwiach-Dużo ludzi na twojej śmierci by skorzystało i się ucieszyło .
-Obwiniasz mnie za śmierć Emmy ,a to ty ją zabiłeś .-powiedziała odwracając się w jego stronę . Głos jej drżał  -Tylko czekasz na moją śmierć ,chcesz zrób to tu i teraz . Emma wam się bardziej przyda
Po jej policzkach popłynęły łzy ,ale nie spojrzała w naszą stronę tylko wbiła wzrok w członka ligi .
-Z chęcią bym to zrobił tylko nie chce sobie tobą brudzić rąk jesteś żałosna powinnaś zdechnąć wiele lat temu .-powiedział -Nie byłoby dzisiaj z tobą takiego utrapienia .
-Dosyć !-krzyknąłem wstając od stołu . Mężczyzna wbił we mnie wzrok natomiast mama wykorzystała okazje i wyszła .
Wszystkim nagle odechciało się jeść .Wybiegłem za mamą ,ale nigdzie jej nie mogłem znaleźć . Szukałem przez godzinę oby nie zrobiła niczego głupiego . Po ponad godzinnych poszukiwaniach wróciłem do pawilonu jadalnego . Za nim znowu wyjdę ją szukać postanowiłem zadzwonić do Steva i wujka Aragorna gdyby się u nich pojawiła ,żeby dali mi znać . Również moja paczka postanowiła mi pomóc w poszukiwaniach . Szukają ją po mieście .
Annabeth
Jak tak można powiedzieć o tak dobrej osobie tego nie potrafię znieść . Jak można tak niszczyć ludzi ,a Posejdon jak ten ciołek nie zareagował . W głowie się nie mieści. Percy poszedł ją szukać nie było go już ponad godzinę i do tej pory nie wrócił . Przy najmniej ja nie widziałam go od tego czasu . Jeszcze mama wysłała mnie po plany do pawilonu jadalnego ,bo zostawiła je dotyczyły  obrony obozu . Po tym jak obóz Jupita został odbudowany bogowie postanowili wzmocnić obronę . Chcąc lub nie musiałam iść po nie . Jak się okazało opłaciło mi się w jadalni siedział Percy . Nie zwracał na mnie uwagę ,naszykowałam sobie plany i podeszłam do niego . Położyłam mu rękę na ramieniu .
-Hej znajdzie się .Nie denerwuj się -powiedziałam -Jest przecież silną kobietą .
-Wiem ,ale się martwię ,żeby ona sobie czegoś nie zrobiła .-powiedział kładąc mnie sobie na kolanach-Temat jej siostry jest dla niej bardzo bolesny .
W tuliłam się w niego . Nasłuchiwałam jego niespokojnego bicia serca . Nie chciałam mu tego mówić ,ale mam złe przeczucia .
Sally
Wybiegłam bez zastanowienie z jadalni nie patrząc na nikogo łzy ciekły mi po policzku . Wbiegłam do losu . Nie wiem ile tak biegłam ,ale zatrzymałam się dopiero jak mnie zaczęły boleć nogi . Czułam ,że się bardzo oddaliłam od obozu. Wciąż płakałam . Wspięłam się na drzewo i usiadłam na gałęzi przynajmniej to jeszcze umiem dobrze robić . Nie umiem powstrzymać łez jestem słaba .Skorpion ma racje to ja w tedy powinnam zginąć ,a nie Emma . Jestem jak piąte koło u wozu .Wszystkim był ulżyła ginąc . Przywołałam mój dawny miecz wykuty przez elfów . Ma w sobie krew feniksa czerni . Moją krew i tylko on może mnie zabić bym nie mogła powstać oraz mieczem i strzałami feniksa bieli . W końcu miała bym spokój ,nie czuła bym bólu ,nic bym nie czuła ,a Percy jakoś sobie poradzi ma Annabeth . Wystarczy zrobić jedno nacięcie mieczem na nadgarstku ,ale głębokie . Tylko jedno .I już nigdy nikt mnie nie skrzywdzi .
Percy
Powoli się już z ciemniało ,a mojej mamy nie było . Nawet mój tata zaczął się już  martwić .Nikt jej nie widziała od czasu obiadu . Moi znajomy wciąż szukali ją w mieście ,ale wszelki ślad o niej zaginął .
-Dobra trzeba iść ją szukać .-powiedział w końcu Posejdon -Dzielimy się na kilka grup.
-Do miasta nie musimy nikogo wysyłać już tam ją  szukają .-powiedziałem .
Podzieliliśmy się na trzy osobowe grupy nawet liga włączyła się w poszukiwania . Ja byłem w grupie z Aresem i Annabeth . Reszta się jakoś dograła . Właśnie sprawdzaliśmy las gdy usłyszeliśmy jej krzyk . Dochodził z głębi lasu gdzie nikt od bardzo dawna się nie zapuszczał .
-Annabeth leć po resztę .-powiedział do niej Ares i puściliśmy się biegiem w stronę dochodzących krzyków.
Nie mogliśmy jej nigdzie zlokalizować .Dopiero po jakiś 10 minutach ją znaleźliśmy . Pierwszy raz słyszałem jak moja mama krzyczy to nie jest przyjemne .Szarpał ją Lord Darknoss ,ale co on od niej chce jak zwykle miał czarną zbroje . Zauważywszy nas jego twarz poczerwieniała .
-Nie zbliżajcie się ,bo już jej nie dostaniecie żywej .-powiedział przystawiając jej miecz do gardło .Stanęliśmy. W tedy on wzbił  się w powietrze . Od kiedy on lata ? Moja mam starała mu się wyrwać ,ale nie miała wystarczająco siły . Musiał schować swój miecz inaczej upuścił by moją mamę . Ares chciał to wykorzystać Skoczył w ich stronę jak Hulk  ,lecz on się oddalał z moją mamą . Nie mogliśmy w niego oni strzelić włócznią,ani strzałami ,bo moglibyśmy skrzywdzić moją mamę  . Na ziemi zauważyłem srebrny wisiorek mamy był ubrudzony krwią .Nigdy się z nim nie rozstawała .
Narrotor
Ratujemy ,świat ,miasta ,ale w większości przypadków nie umiemy ocalić własnej rodziny . To nas najbardziej boli i to przez to się załamujemy . Perseusz Jackson zacisnął wisiorek rękę na wisiorku  . Zrozumiał już ,że nadchodzi wojna ,która zbierze duże żniwa . Zaczęło się to na jego przyjacielu ,a skończy na Darknosie ,ale czy aby na pewno to on się przyczynił do śmierci feniksa bieli . Historia   jest całkiem inna niż wszyscy sądzą. Przepowiednia powoli się dopełnia . Strzeżcie   się Herosi ,bo za naprawdę nie długo szpony ciemności odbiorą wam wszystko i uważajcie komu powierzacie swoje życie .
**********************************************************************************
I tak o to pojawia się rozdział 34 . Pisałam ,że Sally odegra w tym opowiadaniu dużą rolę . Uu już mi jej szkoda . Czy szykuje się nowa misja przed końcem końca ?  To wiem tylko ja :D Przepraszam za długość rozdziału po prostu mam teraz mało czasu zwłaszcza ,że do konkursu pozostało ponad dwa tygodnie ,które szybko zlecą i chce się jak najlepiej przygotować .  Przeżyjecie jeśli jeszcze jeden rozdziału będzie krótki? Przysięgam na Styks ,że ten i następny może wyjdzie krótki jeszcze nie wiem ,ale za to wynagrodzę wam to finałem tej serii .
Ja nigdy nie rzucam słów na wiatr ,
Radosna 

Obserwatorzy

Andro wyspa twórczości