niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 27 ,,Idziemy po Elity''

,,Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu.''
Mark Twan
Percy
Wyślizgnięcie się z pałacu było o wiele cięższe niż mi się wydawało. Straż praktycznie była na każdym korytarzu, a na dziedzińcu to już w ogóle. Musieli wzmocnić ochronę, ale skąd oni wzięli tylu nowych strażników? Stworzyli jak orków.
-Kłopoty na początku wyruszenia na misję nie wróżą nic dobrego.-powiedziała cichutko Annabeth-Możemy się jeszcze wycofać. 
Oparłem się plecami o mur za, którym się chowaliśmy. Pomimo, że był dzień na dworze panowała ciemność jak nocą. Spojrzałem w niebo, na którym teraz powinno widnieć słońce,a zamiast tego ujrzałem ciemne chmury, które nawet nie zwiastowały burzy. 
Czułem niepokój Annabeth, której  drżały ręce. Stanęła, na przeciw mnie czekając na moją decyzję. 
-Może być tam zastawiona na nas pułapka.-odezwała, się nagle rozglądając dookoła -Nie musimy od razu ruszać, możemy zaczekać. 
Miała rację. Jak miło, że znowu ściąga mnie na ziemię i pilnuje bym zbytnio nie dał wodzy moim emocją, ale tak długo tu siedzę nic nie robiąc, że nie myślę jasno. 
Przyciągnąłem ją lekko do siebie,  a ona bez zastanowienia wtuliła się we mnie. 
-Choć wracamy.-otoczyłem, ją ramieniem kierując się w stronę pałacu- Muszę cię odprowadzić do rodzeństwa,a po drugie mam nadzieję, że nie zaważyli naszego zniknięcia. 
Straży nigdy nie ma, gdy jest potrzebna, ale jak chcesz się gdzieś wybrać jest ich, aż nadto. 
-To znaczy, że nie zostaje z tobą?-dobrze wiedziała, że nie może ze mną spać, ale się zapytała-Idziesz z nami do tego nowego obozu ?
Dlaczego nie może ze mną spać? Z kilku powodów. 
1. Jej mama mnie zabije. 
2, Staniemy się znowu nr 1 plotek. 
3. Jacob będzie miał ubaw. 
4. Afrodyta zacznie znowu świrować. (To, takie plotki, ponoć nieźle się wkurzyła jak mieliśmy przerwę z Annabeth )
-Nie wiem. To nie zależy ode mnie.-powiedziałem to dość cicho, ale i tak usłyszała. 
-Może nie od ciebie zależy, ale twoja mama ma na to wpływ.-miała rację, ale obawiam się, że moja mam chce mnie mieć pod ręką. 
Szliśmy, nie patrząc pod nogi nawet nie przejmowaliśmy się wartownikami. Oni tylko pilnują, aby nikt do nas się nie zakradł, i żebym ja nie uciekł, a więc to, że wracamy nie wzbudza ich podejrzeń, wręcz przeciwnie czują ulgę. 
-Nie posłuchałeś-w mojej głowie rozbrzmiał ten sam głos-Ruszaj!
Spojrzałem na jasnowłosą. Szła przy mnie spokojnie, więc opcję są dwie,  albo jest tak świetną aktorką, albo tylko mnie męczy,
-Dobra. Nie to nie. Sam was tam zabiorę.-w jego głosie usłyszałem znudzenie-Nie będziecie znać drogi powrotnej.
Annabeth
              Szłam sobie spokojnie z Percy'm do jego mamy. Po tym jak wybiłam z głowy mu ten głupi pomysł,aż tu nagle. Czuje, że spadam. Patrzę  w dół. Ciemność. Powtórka z rozrywki. Może znowu zobaczę ducha.  Tylko tym razem kogo ? Kto będzie chciał mnie nawiedzić. 
Upadłam na coś  twardego. Po prostu wylądowałam na ziemi. Obok mnie zaraz wylądował Percy. Biedak  wylądował głową w ziemi. Ja przynajmniej na plecach, ale i tak mamy szczęście, że na nic się nie nabiliśmy. 
-Oni mnie zabiją.-jęknął Percy siadając przy mnie-Mama już przez wieki nigdzie mnie nie wypuści. Nic ci nie jest ?
-Nic.Gdziem my jesteśmy ?- spytałam naiwnie jakby wiedział-Da się stąd zadzwonić irfonem? 
        Zaczęłam grzebać w moim plecaku, który do tej pory znajdował się na moich plecach. Pewnie jak zwykle Percy upchnął to co najważniejsze na sam dół.
-Nie sądzę w tych krainach bogowie mają ograniczoną władzę.-to mnie pocieszył-Musimy się stąd wydostać. Choć. 
Wolałam się nie zagłębiać dalej, ale jakoś musimy znaleźć drogę do domu. Percy wstał otarł się z kurzu,a ja stałam zamurowana. Chyba wylądowaliśmy na cmentarzu. Otaczała nas stera czaszek , zgniłych kości. 
-Nie codzienny widok.-skomentował glon, który chyba nas w to wpakował, ale nie mogę go winić bez dowodów. 
Nagle przed nami zaświeciła się na zielono ścieżka, który oświetlała dalszy mrok. 
-No dalej świat się sam nie zgub..... uratuję!!!-nie podoba mi się to, że znam ten głos. 
Nie mając innego wyjścia Percy chwycił mnie za rękę i weszliśmy w ,mrok miejsca,którego nie znamy. 
_________________________________________________________________________________
Nie mogłam pozwolić by komentarz Voldi ^^ jak i innych opinie się zmarnowały. Najwidoczniej ją trzeba tym batem pogonić. Kolejny w przyszłym tygodniu i jak zwykle czekam na waszą opinie, która daje większego kopa niż kawa. 


niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 26 ,,Narada''

"Ubi concordia, ibi victoria - gdzie zgoda, tam zwycięstwo. "
Sentencja łacińska 

Annabeth
Siedziałam na łóżku Percy'ego do czasu, aż nie przyniósł mi jakiś ubrań. Podał mi czarną bluzkę na ramiączkach i czarne spodnie, które miały wokół pasa owinięty czarny pas i przy łydce prawej nogi miały przypiętą pochwę na sztylet.
-Dziękuję.-powiedziałam biorąc od niego czyste ubrania-Masz tu gdzieś łazienkę?
Percy spojrzał na mnie z lekkim rozbawieniem.
-Skoro mam tu basen, to i łazienka się znajdzie.-powiedział kierując mnie w stronę kamiennych schodów, które przedtem moim oczom zastawiały jego graty.
Posłałam mu szybki uśmiech i zamknęłam się w łazience, wyłożonej turkusowymi płytkami. Położyłam ubrania na koszu. Moja matka go zabije jak z nim pójdę. Mała różnica w sumie od zawsze chciała się go pozbyć, a teraz ma dobry pretekst.
Zręcznie  się przebrałam, w suche ubrania pożyczając od glona mam nadzieję, że czysty ręcznik. Jako jedyny nie był wilgotny i idealnie czysty. 
Wyszłam z łazienki i od razu trafiłam na ciemnowłosą dziewczynę w zielonej czapce. Przez  co o mało nie zdemolowałam tego pokoju. Lepiej nie wycofywać się w nieznanym miejscu do tyłu. Nie patrząc, w którą stronę się idzie. Na szczęście złapał mnie Percy. 
-Bianca ?-spytałam, drżącym głosem nie wierząc własnym oczom. 
W sumie to mogłam się tego spodziewać. Percy, Luke, Silena, Backendorf. Ilu ludzi martwych muszę jeszcze zobaczyć w śród żywych, żeby się nie przestraszyć na ich widok. 
Córka Hadesa miała na sobie czarną sukienką bez ramiączek.  Sięgała jej trochę przed kolana. Na lewej ręce miała czarną bransoletkę  z granatowym kryształkiem.
-Spokojnie Annabeth.-powiedziała  uśmiechając się do mnie promienie-Musicie się udać na  mroczną stronę lasu. 
Percy niespokojnie spojrzał w moją stronę. Jakby chciał żebym została. W sumie to nic nie wiem o tym miejscem. Nierozsądne iść tam we dwójkę.
-Pokryj nas trochę.-powiedział podając mi brązowy plecak z czarnymi dodatkami-I darując sobie naszą rozmowę, która nic nie zmieni powiem tak: wiem jaka jest moja mama.
-Idę odciągnąć uwagę strażników.-powiedziała wzdychając-Nie zgińcie tam, bo gdybym wiedziała, po co wam te informacje nigdy bym wam nie powiedziała. 
Nie podobała mi się ta dyskusja w ogóle, ale nie wybije mu już tego pomysłu z głowy. Jak z nim nie pójdę, pójdzie sam.
-Powiedziałeś dlaczego tam idziemy.-zdałam  sobie sprawę, że przed tym ostrzegała nas ta mgła-Nie powinieneś, nie powinniśmy w ogóle tam iść.
Podszedł do mnie, ściskając mnie za rękę. Znałam go jak nikt inny i w jego oczach widziałam strach. Oparł czoło o moje, spoglądając na mnie swoimi morskimi oczami. 
-Mnie też się to nie podoba.-mówił do mnie szeptem- Jeśli coś pójdzie  nie tak i nie damy sobie rady, a będziesz miała szanse ucieczki. Zostawisz mnie tam.
Pokręciłam przecząco głową nie mogąc z siebie nic  wydusić. Choćby się na mnie wydzierał. Nie zostawię go tam. 
-Idziemy, strażników już nie ma na  korytarzu.-nie zamierzał puścić mojej ręki, a ja nie zamierzałam go opuszczać.
Sally
To będzie długa i ciężka narada. Nikt z nikim się nie zgadza. Jako jedyna nie usiadłam przy stole. Do tej pory stałam po prawej stronie mojego przyjaciele. Czułam na sobie przenikliwy  wzrok Posejdona. Pewnie nurtuje go jak do tego doszło. Półbogowie chcieli zostać, ale im mniej wiedzą tym lepiej dla nich. Nie będą ich w śnie nawiedzać złe duszę, bo nie będą ich świadomi. Nie bać, a one żyją dzięki strachowi.
-Nie możemy dłużej czekać.-odezwał się znajomy mi głos kobiety, lecz nie mojej siostry –On czeka, a im dużej czeka tym większą armię zdobywa.
-Ze słabym wojskiem też nie można go zaatakować.-Ares czuje się jak ryba w wodzie, gdy mowa o wojnie-W razie  naszej porażki  zyska dużo sojuszników. Jak i jego pozycja wzrośnie.
                Trudno uwierzyć, że powiedział to bóg uważany za głupka. Choć ja wcale za takiego go nie uważam, tylko czasami nie umie zapanować nad emocjami . Podeszłam  do okna. Na niebie kłębiły się ciemne chmury i to nie z powodu Zeusa. On nie ma tu nad swoim  żywiołem władzy. 
-Aragornie muszę coś sprawdzić.-powiedziałam zwracając się do mojego przyjaciela.
Odwróciłam się w jego stronę, spoglądał ma mnie jak i cała reszta zgromadzonych. Nienawidzę jak  ludzie się na mnie patrzą i tylko na mnie.
-Nikt stąd nie wyjdzie póki nie skończy się narada.-powiedziała, moja siostra wstając  ze swojego miejsca.
- W takim razie wyślę straż by sprawdzili dla mnie parę rzeczy.-nie chciała dać jej satysfakcji i narobić innym kłopotu.
-Żadne informacją stąd nie wyjdzie póki trwa narada.-nie dawała za wygraną.
Przecież musi czuć tą energie. Nie tylko mnie ona przytłacza, ale ją też musi.

-W takim razie przyjdzie nam zapłacić za nasze decyzję. O wiele  szybciej….
_________________________________________________________________________________
Wiem ,że ostatnio posty dodaje w kratkę,ale wena naprawdę mnie opuściła. I nie chce póki co wrócić na stałe.  Dziś  rano zaszczyciła mnie swoją obecnością,więc szybko napisałam rozdział. Zobaczymy może wróci na stałe.O pracy nad kolejnym poinformuje jak zawsze w jednym miejscu.

niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 25 ,,Nowe Pokolenie''

Rozsądek po­lega między in­ny­mi na tym, żeby zaw­sze mówić raczej mniej niż więcej. 
Johm Maxwell Coetzee
Percy
Annabeth kurczowo trzymała mnie za ramię. Jej oddech przyśpieszył, ale była gotowa walczyć w każdej chwili widziałem to  w jej spojrzeniu. Sam wstęp tego widowiska narobił dużo huku, więc w takim razie gdzie jest straż jak jest potrzebna? Zazwyczaj jak usłyszeli maleńki huk przebitego balonu stali  w progu.
Nikt nie wyłaził z tego zielonego dymu .Dało się tylko słyszeć chrapliwy głos starca.
‘’Dwa serca złączone
Wyruszą po dzieci bogów niewinnie oskarżone
Wśród nich znajdzie się nadzieja potępiona
Przez złowrogi łuk zaślepiona
W ziemi herosi, we własnej  krwi uwięzieni
Przez swe demony przeszłości gryzieni
Uratować ich może tylko śmiertelnik niepokonany
Z krwi i kości ze złem dorównany.’’

Mgła powoli zaczęła się wycofywać i zmieniać kolor na granatowy. Blond włosa zdążyła mnie już puścić. Nic nie  powiedziała tylko wpatrywała się w balkon z kamiennym wyrazem  twarzy.
-Masz jakiś pomysł?- spytałem by przełamać ciszę, ale i nie tylko brakowało mi jej wymądrzałem gadki.
-Musimy powiedzieć bogom i reszcie.-powiedziała podchodząc do drzwi.
Miałem iść już za nią ,ale zawiał silny wiatr z taką samą siłą jaką uderzali bogowie wiatrów. Zwalił nas z nóg i powróciła mgiełka. Jak ja normalnie kocham zielony kolor. Mówią ,że to kolor nadziei.  Hahaha posąg by się uśmiał .
,,Nie mówcie nikomu to wasza próba. Jeśli piśniecie choć słówko każdego dnia, aż do waszego powrotu szpony będą zabierać jedną duszę. Jeśli zaś zabronią wam wyruszyć. Spłoną wioski.’’
                Spojrzałem na  Annabeth nie  wyglądała na przerażoną czy też wściekłą. Była zdeterminowana. Najwidoczniej bardziej się zmieniła podczas mojej nieobecności niż myślałem.
-Tylko tchórz chowa się za mgłą!!!.-powiedziała wstając, wręcz krzyczała -Nie jesteś wyrocznią . Nie możesz nią być . Nie jesteś kobietą .
Słuszna uwaga muszelko. Tak bardzo chciałem to powiedzieć ,ale się powstrzymałem, bo nie chciałem być jej pierwszą ofiarą.
Chciała się rzucić mgłę, o której nic nie wiedzieliśmy ,ale złapałem ją w locie.
,,Pamiętajcie czas tyko. Tik  tak, tik tak’’
Trzymałem ją  w objęciach dopóki nie upewniłem się ,że już sobie cokolwiek to było poszło. Wyrywała mi się ,kopała mnie po nogach ,ale nic jej to nie dało.
-Mogłabyś przestać.-powiedziałem w końcu-Zachowaj zapał na tamtych .
-Chciał, ale zabroniłeś mi robić im krzywdę.-musiałem odwrócić wzrok nie mogłem patrzeć  jej w oczy, gdy targały nią tak silne emocję.
-Idę po plecaki.-powiedziałem ciągnąc ją za rękę by usiadła na łóżku-Ty tu poczekaj .
-Ty naprawdę tego nie widzisz?- spytała zmuszając mnie bym na nią spojrzał –Oni tobą manipulują. Ruszają tobą jak chcą.
                Może ma rację ,ale ja mam dość siedzenia w murach tych zamków. Po tym co mi się przytrafiło wszyscy chcą mnie chronić i uczyć nowych rzeczy ,ale nie mogę tak żyć. Rzuciłem na nią ostatnie spojrzenie poczym przechyliłem figurkę ninja stojącą na mojej szafce nocnej. Po czym kamienna płyta w moim pokoju się rozsunęła ujawniając ukryty basen . Skoczyłem do wody nie zwracając uwagi  na zdumienie Annabeth .
Annabeth
Ja naprawdę wylądowałam w równoległym świecie, bo kto normalny zrobi chłopakowi ukryty basen po podłogą ? I w takim razie czy ja znajduję się na piętrze czy na parterze? Nie  miałam odwagi podejść do okno przy, którym świeciły się jeszcze na czerwono płytki, a po drugie Percy kazał mi czekać  na niego na łóżku, ale bardziej mnie intrygowało jak oni zrobili mu ten basen czy też zbiornik wodny .
                Ściągnęła buty i skarpetki zanurzając nogi w letniej wodzie. Nie mogłam Tamm wskoczyć ,bo gdyby jednak sobie ubzdurał ,że pójdzie. To będę musiała z nim iść.  On beze mnie zginie. Nagle poczułam jak jego dłoń delikatnie gładzi moją nogę. Tsaa to by było uroczę ,gdyby  nie to, że po chwili pociągnął mnie w dół wody.
Próbowałam mu się wyrwać, złapać powietrze, ale on tylko wytworzył wokół nas bańkę powietrze.
-No  i co narobiłeś glonie przez ciebie jestem mokro.-powiedziałam obejmując go za szyję.
-Wiesz Mondralińska próbuje cię wyciągnąć ze sfery smutku.-powiedział przyciągając mnie bardziej  do siebie.
-Straciłam cię.-wyszeptałam  opierając swoje czoło o jego.
-Ale jestem z tobą żywy.-na znak swoich słów przesunął moją dłoń w stronę swojego serca.
Biło tak równo i spokojnie. Ciemnowłosy owinął wokół mnie ręce ciaśniej.
-Nie zamierzam cię już zastawiać.-powiedział płynąc ku górze-Choć po nich  ze mną.Proszę.
A on swoje. Czemu on zawsze Muso zgrywać  bohatera ? Czy choć raz nie może siedzieć cicho w kącie?
-Percy.- zaczęłam, ale położył mi palec na ustach.
-Jeśli  nie pójdziesz ze mną i tak pójdę sam.-tego raczej nie można nazwać prośbą.
-Glonomóżdżku nawet nie wiesz gdzie iść.-wyswobodziłam się z jego objęć .
Wyszedł z wody zaraz za mną z małą różnicą .On był słuchy ,a ja mokra  i to  było niesprawiedliwe.
Nie spoglądałam na  niego  tylko ponownie usiadłam na jego niebieskiej pościeli. Nie czułam na sobie jego wzroku.
Podszedł do mnie z drugiej strony obtulając dwoma  ręcznikami.
-A  gdybym ci powiedział, że znam osobę, która wie gdzie ich szukać.-on naprawdę jest uparty jak osioł-Poszłabyś ze mną ?
Starałam się myśleć trzeźwo ,ale nawet jeśli mu odmówię pójdzie ,a ja będę się o niego zamartwiać.
-Dobra, ale to osoba musi wiedzieć gdzie są.-niechętnie się zgodziłam.
________________________________________________________________________________ 
Hej!Hej. Jest już troszkę późno ,ale to nic. Z soboty na niedzielę odbyła się noc książkoholików. Czy ktoś z was brał w tym udział ?
Ja wytrwałam :D Rozdział zostawiam waszej ocenie,a przy okazji powiem,że dorwałam petycję o to by powieści  o Herosach zostały przeniesione na ekran telewizora w postaci kreskówki.Jakby ktoś był za tym link do petycji tutaj https://www.change.org/p/dreamworks-disney-to-make-a-percy-jackson-and-the-olympians-heroes-of-olympus-cartoon-tv-series-tvpercy?recruiter=138817320&utm_source=share_petition&utm_medium=copylink
No i przy okazji zapraszam na moją stronkę na fb tam ostatnio dużo się dzieję .Link tutaj :Radosna
To do następnego . 
Radosna

Obserwatorzy

Andro wyspa twórczości